10 rzeczy, które trzeba zrobić w Lizbonie!

Lizbona to jedno z moich najukochańszych miast Europy. Zapraszam Was na moją subiektywna listę 10 rzeczy, które trzeba zrobić w Lizbonie. Koniecznie! Dzięki temu wczujecie się w niezwykły klimat tego miasta.

1. Zacząć dzień od portugalskiej kawy i słynnych pastéis de nata

Portugalczycy, podobnie jak Włosi czy Francuzi, kochają kawę! W Portugalii każdy dzień rozpoczyna się od filiżanki małej czarnej, przy czym w przeciwieństwie do tych pierwszych, raczej nie spotkamy tutaj nikogo raczącego się cappucino z pianką na dwa palce czy caffè latte. Portugalska kawa musi być mała i bardzo mocna, ewentualnie słodka. Choć w połączeniu z tutejszymi słodyczami myślę, że nawet największym łasuchom posmakować może mała czarna bez żadnych dodatków 😉 .

A co do kawy? Oczywiście tylko pastéis de nata! To takie małe budyniowe babeczki z kremem zapiekane w cieście francuskim, przypominające nieco naszą poczciwą karpatkę – niebo w gębie! Mnie smakowały zawsze, choć oczywiście w jednym miejscu nieco bardziej, w innym mniej. Najsmaczniejsze byłe te, których próbowałyśmy w kawiarni przy Praça da Figueira, aczkolwiek nie miałam okazji próbować najsłynniejszych i podobno najlepszych w całej Lizbonie, czyli tych przy Klasztorze Hieronimitów w dzielnicy Belém. Noszą nawet specjalną nazwę pastéis de Belém zarezerwowaną tylko i wyłącznie dla tej jednej jedynej cukierenki!

Niestety, zabrałam się za ich pochłanianie tak szybko, że zupełnie zapomniałam o zrobieniu zdjęć… Będę musiała nadrobić to następnym razem.

2. Zabłądzić na Alfamie

 

Alfama to najstarsza dzielnica Lizbony, niesamowicie klimatyczna i pełna uroku. Krążą pogłoski, iż każdy kto Lizbonę odwiedza – czy to turysta weekendowy czy włóczykij z plecakiem zmierzający od miasta do miasta – musi tak długo wałęsać się, włóczyć i błąkać po jej wąskich uliczkach, aż zgubi drogę powrotną. Ma to ponoć pomóc w poczuciu prawdziwego klimatu portugalskiej stolicy.

I tak właśnie gubiąc się można natrafić na małe, a jakże piękne niespodzianki!

 

3. Strzelić kolejkę ginjinhji 

Koniecznie! Ginjinha, co wymawia się jako ‚żinżinia’, to pyszny słodki likier wiśniowy i tradycyjny portugalski trunek. Pija się ją zazwyczaj w małych pijalniach, które w Lizbonie znaleźć można bez mała za każdym rogiem ulicy. Ja na takie miejsce trafiłam zupełnie przypadkiem wędrując uliczkami Alfamy.

Likier ten serwuje się w małych kieliszkach jak naszą wódkę, a może zdarzyć się, że kieliszki będą jadalne i to zrobione z czekolady! Sami widzicie – czy trzeba tutaj coś więcej dodawać? Pychota!

 

4. Przejechać się żółtym tramwajem numer 28

 

Wprawdzie tramwaje w Lizbonie są nie tylko żółte, bo i czerwone, i zielone. Jednak najbardziej popularnym jest ten żółty i pękaty o numerze 28, dzielnie przemierzający lizbońską starówkę. Uwieczniany na pocztówkach i magnesach, jest chyba najbardziej rozpoznawalnym z symboli Lizbony.

Z okien żółtego tramwaju można zobaczyć praktycznie całą Alfamę, bo przejeżdża obok wszystkich ważnych zabytków tej dzielnicy. Jest to fajny sposób na pierwsze spotkanie z miastem. Widoki są naprawdę genialne i za pierwszym razem byłam totalnie zachwycona taką podróżą! Po drugim mogę już stwierdzić, że trochę to wszystko przereklamowane. Tramwaj jest maleńki i w środku zazwyczaj panuje spory tłok przez co niewiele można zobaczyć. Jest duszno i parno, a bilety są droższe niż na pozostałe linie. Muszę tu jednak zaznaczyć, że za pierwszym razem odwiedziłam portugalską stolicę poza sezonem w grudniu, kiedy było dużo mniej ludzi, co mnie osobiście bardzo odpowiadało. Po raz drugi byłam w Lizbonie na przełomie maja i czerwca, kiedy turystów było tu zdecydowanie więcej.

 

5. Zrobić sobie zdjęcie na tle azulejos

 

Ozdobne ceramiczne płytki azulejos, to kolejny niezwykle popularny symbol Portugalii. Nie można więc wyjechać z Lizbony bez strzelenia sobie kolorowej instagramowej foty na ich tle! W Lizbonie znajdziemy azulejos we wszystkich barwach, a niektóre z nich to istne dzieła ulicznej sztuki!

Sama nazwa azulejo – wymawiana jako „azuleżu” – nawiązuje do arabskiego słowa al zuleycha oznaczającego gładki kamień i to właśnie Maurom przypisywane jest wprowadzenie tradycji zdobienia kościołów, kamienic i wnętrz budynków płytkami. Z kolei azul, to po portugalsku po prostu niebieski, który w połączeniu z bielą tworzy najbardziej popularny motyw azulejos.

 

6. Zwiedzić zamek Świętego Jerzego

 

Zamek św. Jerzego, po portugalsku zwanym Castelo de São Jorge, znajduje się w Alfamie i chyba wszystkie lizbońskie drogi i ścieżki prowadzą właśnie do niego! Zamek dumnie góruje nad miastem i jest jednym z najpiękniejszym elementów jego panoramy, a z jego murów rozpościerają się niesamowite widoki. Z całą pewnością must see!

Więcej o zamku możecie przeczytać w pierwszej części mojego subiektywnego przewodnika po Lizbonie TUTAJ.

 

7. Podziwiać panoramę Lizbony z miradouros

 

Po portugalsku mirodouros, a po polsku punkty widokowe. Odwiedzając Lizbonę koniecznie trzeba odwiedzić przynajmniej jeden z nich, bo widoki na panaromę miasta zapierają dech w piersiach! Więcej o zwiedzaniu Lizbony szlakiem miradouros możecie przeczytać TUTAJ.

 

8. Zawędrować do dzielnicy Belém

 

Dzielica Belém to miejsce, gdzie wstęga rzeki Tag łączy się z Oceanem Atlantyckim. Miejsce ważne nie tylko dla Lizbony, ale i dla całej Portugalii, bo powiązane z wiekiem Wielkich Odkryć Geograficznych. To właśnie stąd Vasco da Gama wyruszył w nieznane na odkrycie nowej drogi do Indii, a Henryk Żeglarz rozpoczął żeglugę wzdłuż wybrzeży Afryki. Wszystkie te wydarzenia niejako wrosły w to miejsce i je ukształtowały, a więcej o zabytkach Belém możecie przeczytać w drugiej części mojego subiektywnego przewodnika po Lizbonie TUTAJ.

 

9. Wybrać się do Oceanário de Lisboa

 

Lizbońskie oceanarium znajduje się w nowoczesnej części miasta wybudowanej z okazji wystawy Expo’98, której to portugalska stolica była gospodarzem. Zlokalizowane jest w pobliżu stacji Oriente.

Sama dzielnica jest niezwykle ciekawa, zwłaszcza dla miłośników architektury współczesnej. Więcej w tym temacie możecie przeczytać TUTAJ.

Oceanario de Lizboa jest największym oceanarium w całej Europie, a zaprojektowane zostało przez twórcę oceanarium w Osace, które jest największym oceanarium na świecie! W lizbońskim oceanarium znaleźć można florę i faunę każdego z czterech oceanów. Polecam bardzo, zwłaszcza każdemu miłośnikowi natury i podwodnych światów!

 

10. Posłuchać Fado

 

Fado to pełna melancholii portugalska pieśń wykonywana przy akompaniameie gitar, a wywodząca się z biednych portowych portugalskich miast i dzielnic. Samo słowo ‚fado’ oznacza ‚los’ i ‚przeznaczenie’, co doskonale odzwierciedla jej podniosły, dumny charakter.

Fado posłuchać można w Lizbonie naprawdę wszędzie: czy to w drogiej restauracji czy w maleńkiej, klimatycznej knajpce przy lampce czerwonego porto. Naprawdę warto!


Dzięki za przeczytanie xx
Paula

***

A co Wy dodalibyście do listy 10 rzeczy, które koniecznie trzeba zrobić, zobaczyć, a może których trzeba spróbować w Lizbonie?

 

 

 

 

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

UA-111948896-1