Podsumowanie 2017 roku i moje cele na 2018

Rok 2017 był wspaniałym rokiem pełnym ważnych dla mnie wydarzeń i dalekich podróży. Jego początek wiązał się z niezwykle ważną dla mnie decyzją, jaką była ostateczna przeprowadzka do Londynu. Wprawdzie w stolicy Anglii pomieszkiwałam przez ostatnie kilka lat, ale w tym roku nadszedł czas na poważne zmiany! Zrezygnowałam z pracy w Krakowie, którą swoją drogą bardzo polubiłam. Poznałam tam fantastycznych ludzi i mnóstwo się nauczyłam. Cóż, jak to mówią koniec jest zawsze początkiem czegoś nowego, a ja mam apetyt na znacznie więcej!

Zapraszam Was serdecznie na moje podsumowanie tego, co wydarzyło się w 2017 roku oraz moje cele na 2018 rok. Zarówno te prywatne, jak i blogowe.

Podróż do Azji

Początek ‚tego nowego’ był niezwykle interesujący! Korzystając z mojej nowo nabytej wolności razem z moim TŻ wybraliśmy się do Indii, czyli kraju Jego pochodzenia. Była to podróż niezwykła! Pierwszy raz wybrałam się aż tak daleko od europejskiego domu, w dodatku zatrzymywaliśmy się u rodziny i znajomych. Było to doświadczenie zupełnie inne, dzięki któremu mogłam poznać życie codzienne ludzi i to od kuchni! Ponadto to właśnie w Indiach odbyło się nasze oficjalne przyjęcie zaręczynowe!

W Indiach odwiedziliśmy stolicę Bangolu Kalkutę, Nowe Delhi i miasto Agra ze słynnym Taj Mahal. Niesmowitym doświadczeniem była dla mnie podróż pociągiem z Kalkuty aż do Delhi oraz odwiedzenie świętych hinduskich miast – Haridwar i Rishikesh. Ralacja z całej wyprawy jeszcze nie pojawiła się na blogu, ale mam nadzieję że już niedługo wyruszę wspomnieniami także do Indii. A wszystko to dlatego, że postanowiłam relacjonować swoje wyprawy chronologicznie i najpierw chcę wyczerpać temat Portugalii. Już nie moge się doczekać, bo mam mnóstwo do opowiedzenia!

Oprócz Indii odwiedziliśmy także Tajandię, która okazała się być rajem na ziemi! Zachwycił mnie zarówno Bangkok, jak i leżąca nad oceanem Pattaya oraz przepiękna wyspa Coral Island.

Stopniowe zamykanie swoich spraw i Portugalia

Po zakończeniu tej długiej podróży postanowłam spędzić trochę czasu w domu rodzinnym w Kielcach oraz w Krakowie, aby osatecznie pozamykać swoje sprawy i… wyruszyć w kolejną podróż! Tym razem bliższą, bo razem z moją mamą wybrałyśmy się do Portugalii. Wyjazd ten zorganizowałam sama od początku do końca! Jestem z tego niezwykle dumna, gdyż jak do tej pory zawsze dzieliłam tę odpowiedzialność z drugą osobą. W czasie tego wyjazdu odwiedziłyśmy Lizbonę, Porto oraz kilka miasteczek na wybrzeżu w Algarve. Dla mnie było to drugie spotkanie z Portugalią, które tylko utwierdziło mnie w przekonaniu jak bardzo uwielbiam ten kraj! Moja mama była w Portugalii po raz pierwszy, ale zachwycona była chyba jeszcze bardziej niż ja 😀

Przeprowadzka i trudne nowego początki…

Po Portugalii nadszedł czas na Londyn. Pomimo iż tak jak wspomniałam wyżej pomieszkiwałam już w Angli przez ostatmnie trzy lata, to tak naprawdę pierwszy raz uświadomiłam sobie wagę decyzji o przeprowadzce. I trochę spanikowałam… bałam się, że nie znajdę pracy, że nikt nie będzie chciał mnie zatrudnić, bo przecież nie jestem native i tak dzień po dniu pogłębiałam się w tego swojego rodzaju prokrastynacji. W tej kwestii jestem trochę zawiedziona swoją postawą, ale powiedzmy że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło!

Przez kilka pierwszych miesięcy zajęliśmy się odświeżaniem naszego obecnego gniazdka – malowaliśmy ściany, wymieniali podłogi, kupowali nowe dodatki.  Zajęłam się także zarządzaniem stronami internetowymi biznesów mojego TŻ, których notabene ma trzy! Jak na razie jedną z nich doprowadziłam do porządku i nadal pracuje nad jej dalszym rozwojem pisząc firmowy blog, zarządzając profilami w Social Mediach oraz starając się pozyskać nowych klientów.

W tym czasie po raz kolejny odwiedziłam też moje rodzinne Kielce i Kraków. Dopiero tęsknota za domem pozwoliła mi odkrycie tych tak dobrze mi  przecież znanych miejsc zupełnie na nowo…

Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło

W listopadzie przyszedł czas na założenie mojego bloga o rudych wędrówkach!Wreszcie dojarzałam do tej decyzji! Pomysł na pisanie bloga, gdzie będę dzielić się swoimi podróżniczymi doświadczeniami towarzyszył mi już od trzech lat, czyli od czasu moich pierwszych erasmusowych praktyk w Londynie właśnie…

Na poważnie też zabrałam się za poszukiwania pracy i postanowiłam, że styczeń będzie tym decydującym miesiącem, w którym zacznę się realizować także w sferze zawodowej. Może nie do końca mam tu na myśli realizację siebie, bo tak naprawdę pracę traktuję w tym momencie jedynie jako źródło zarobku i środek, który zaprowadzi mnie do inncyh celów. Jakich? O tym poniżej!

Podsumowanie roku w zdjęciach, czyli #2017bestnine

Moje cele na 2018 rok

Prywatnie…

♥ Przede wszystkim jest to znalezienie pracy, której potrzebuję w tym momencie przede wszystkim ze względów finansowych. Jak na razie pomagam mojemu TŻ w zarządzaniu jego biznesami. Chcę je rozkręcić do konkretnego poziomu, zwiększyć świadomość istnienia firmy wśród potencjalnych klientów, czyli tzw. brand awareness i pozyskać nowych klientów.

♥ Mam zamiar w końcu zrobić prawo jazdy! Wiem wiem, trochę lamusem jestem, że jeszcze go nie mam, ale zawsze powtarzałam sobie, że dopóki SAMA nie będe w stanie  utrzymać swojego samochodu, nie będę tego robić. Ale teraz nadszedł ten czas! Prawko potrzebne jest mi także do zrealizowania mojego małego planu nad którym myślę już od dawana. Mianowicie mam ochotę wybrać się na samochodową wycieczkę objazdową, a w zasadzie to na trzy! Po Wielkiej Brytanii, Francji i Hiszpanii. Szczególnie marzy mi się zobaczyć zamki we francuskiej dolinie Loary.

♥ Rzecz kolejna, to mój poziom języka francuskiego. Najwyższy czas, aby wreszcie przemówić w tym języku ludzkim głosem i bez towarzyszącego temu uczucia paniki! Nie będę się już dłużej oszukiwać, że sama zmotywuję się i ostro zabiorę do pracy. Bądźmy racjonalistami – skoro  do tej pory mi się to nie udało, to już się nie uda! Jedyny ratunek stanowi dla mnie porządny kurs języka. Jeśli to się powiedzie, to w połowie roku chciałabym zacząć także hiszpański na poziomie wyższym i bardziej wymagającym niż Duo Lingo 😉 Swoją drogą znacie tę aplikację? Jak dla mnie super rozwiązanie w czasie długich podróży! Może ktoś z Was zna jakąś dobrą i godną polecenia szkołę językową w Londynie?

Podróże! Ambitnie założyłam sobie, że w 2018 roku odwiedzę pozostałe stolice państw Starego Kontynentu. Cóż…jako że trochę tego jeszcze mi zostało, potrzebuję sporego zastrzyku gotówki, aby móc zrealizowac ten plan…

Fotografia. W zasadzie odkąd jestem w posiadaniu mojego aparatu, mam w planach porządne zabranie się do nauki fotografii. Coś tam oczywiście liznęłam, ale baaaaardzo dużo pracy przede mną w tej kwestii!

Praca nad swoim ciałem. Jak mówią ‚W zdrowym ciele zdrowy duch’ z czym zgadzam się w 100% i w związku z tym zapisałam się na siłownię! Mam nadzieję, że starczy mi motywacji, aby ćwiczyć regularnie przez cały rok…

Praca nad sobą. Bardzo chciałabym zacząć regularną medytację, bo niestety słabo radzę sobie ze stresem. Ma to duży wpływ na to, że szybko tracę wiarę w powodzenie swoich przedsięwzięć, a tym samym i motywację do działania. Poza tym zauważyłam, że za bardzo skupiam się na samym działaniu, niż na celach, które chcę przez to działania osiągnąć. Także i to ma wpływ na mój codzienny poziom motywacji do działania.

 

Blogowo…

Ginger Wanderings działa dopiero od kilku miesięcy. Nadal jestem więc blogową świeżynką. I o ile założenia bloga to niewątpliwie duży sukces, to jest jednak jest to dopiero pierwszy krok! Mnóstwo pracy przede mną!

♥ Przede wszystkim kwestie techniczne. Jest kilka spraw z którymi nie mogę sobie poradzić. Jak na razie jestem taką Zosią-Samosią, która wszystko robi sama. Zosi tej brakuje jednak cierpliwości i powoli zamienia się w Zosię sfrustrowaną. Jeśli więc w najbliższym czasie nie uda mi się samodzielnie rozwiązać tych problemów, rozpocznę współpracę z firmą zarządzającą stronami internetowymi. Jeśli ktoś z Was ma wiedzę w tym zakresie dajcie znać!

♥ Dalszy rozwój bloga. Marzy mi się dodanie nowych kategorii: Lifestyle i Fotografia. Moje zainteresowania są bardzo eklektyczne i na moim blogu chciałabym realizować i rozwijać się w każdym zakresie. Najpierw jednak zdecydowałam się wyczerpać temat moich dotychczasowych podróży.

♥ Praca nad promocją bloga, aby coraz więcej osób o nim wiedziało oraz pozyskanie stałych czytelników. Wiąże się to z nieco bardziej intensywną działalnością w Social Mediach w czym mistrzem raczej nie jestem. Musze Wam tutaj szczerze wyznać, że nie jestem wielką fanką dzielenia się swoją prywatnością w Internetach. Nie chodzi tu nawet o jakieś względy etyczne czy moralne. Najzwyczajniej w świecie nie pamiętam o tym, aby coś tam wrzucić na fejsa czy instagram. Chyba jestem na to za bardzo staromodna. Cóż… dla bloga wszystko 😀

* * *

Jaki był Wasz 2017 rok? Macie apetyt na więcej w 2018? 🙂

* * *

Dzięki za przeczytanie 🙂
Paula XX

 

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

UA-111948896-1