Zimowy spacer po Londynie | Trasa zwiedzania

Niewiarygodne, ale w Londynie zapanowała prawdziwa zima! Od trzech dni bez przerwy sypie śniegiem, temperatura poleciala w dół na łęb na szyję i teraz utrzymuje się poniżej zera. Aż trudo uwierzyć, że jeszcze tydzień temu siedziałam naprzeciwko Tower Hill jedząc lunch odczapkowana i odszalikowana prorokując niewątpliwe nadejście wiosny! Dziś natomiast zapraszam Was na zimowy spacer po Londynie. 

Cóż, prorokiem raczej nie będę.

Z moim blogowaniem też różnie bywa. Odkąd zaczęłam nową pracę, nie potrafię zorganizować mojego dziennego harmonogramu tak, by i na pisanie starczyło mi czasu. Jeśli ktoś ma jakiś złoty środek chętnie skorzystam! Do tego rozłożyło mnie jakieś paskudne choróbsko i cały zeszły tydzień był staczaniem się mojego samopoczucia w dół po równi pochyłej. Dzięki temu jednak zyskałam dodatkowy piątek, który mogłam spędzić na odsypianiu, kurowaniu sie i pisaniu. I to dokładnie w takiej kolejności, dlatego wpis publikuję dopiero dziś.

No. A skoro jest sobota, a za oknem wichura i śnieżyca że strach nos wysunąć za drzwi, zwłaszcza taki zakatarzony jak mój dzisiaj, i skoro pod ręką mam gorącą herbatkę z miodem, imbirem i cytryną, artykuł musi powstać! Oczywiście artykuł nie o niczym innym, jak o Londynie zimowym, a co! Skoro jesienny już był, to nie mogę nie wykorzystać takiej wspaniałej i rzadkiej okazji jaką jest taka piękna zima w angielskiej stolicy. Zdarza się ponoć raz na dekadę. A takich opadów śniegu nie było tu od ostatnich trzydziestu lat!

Po tym nieco przydługim wstępie, zapraszam Was na niezwykły spacer po Londynie zimowym. Trasa, którą Was zaprowadzę jest doskonała do spaceru o każdej porze roku, tak samo zachwycając wiosną, latem i jesienią. Zimą jest wprawdzie najmniej urokliwie, dlatego tak bardzo ucieszyły mnie opady świeżego, białego śniegu. Dzięki temu ikoniczne zabytki nabyły niezwykłego uroku. Część zdjęć pochodzi jeszcze z okresu świąt, także niech Was nie zdziwią świąteczne dekoracje.

Kruki i legendy, czyli zwiedzanie Tower of London

Spacer zaczynamy od Tower Hill, najbardziej ikonicznego punktu miasta i jego najstarszej część. To właśnie tutaj starożytni Rzymianie założyli osadę Londonium w 43 roku naszej ery. Jej pozostałości można podziwiać po dziś dzień w postaci London Wall, czyli najstarszych murów miejskich. 

Tower of London, nazywana także The Tower czy londyńską Tower, to budowla niezwykle imponująca nie tylko ze względu na wspaniałe wysokie mury, ale także przez swoją mroczną, krwawą historię. W dawnych czasach było tu bowiem więzienie z którego podobno nie było ucieczki. Wejście do twierdzy znajdowało się tuż nad wodą, a skazańców wwożono łódkami i prowadzono do celi. Najasławniejszymi więźniami Tower były osobistości takie jak król Anglii Henryk IV, żona Henryka VIII Anna Boleyn, Thomasz More oraz Tomasz Cromwell.

Londyńska Tower wzniesiona została w 1078 roku na polecenie Wilhelma Zdobywcy i przez lata pełniła wiele różnych funkcji. Była otoczoną fosą fortecą, więzieniem, pałacem, a nawet ZOO. Budowla składa się z kilku różnych części. Główną stanowi White Tower łącznie z Bramą Zdrajców, Jewel House z kolekcją królewskich klejnotów, Green Tower – dawne miejsce straceń oraz Pałac Średniowieczny, czyli Medieval Palace.

The Tower pilnowana jest przez strażników w charakterystycznycg strojach, nazywanych Yeomen Warders, a popularnie „beefeaterami” czyli w wolnym tłumaczeniu zjadaczami wołowiny. Oni to właśnie oprowadzaja po Tower pokazując zwiedzającym przechowywane w twierdzy zbroje, królewskie klejnoty i insygnia koronacyjne.

Symbolem Tower są czarne kruki, z którymi wiąże się pewna stara, wiktoriańska legenda. Według niej, dopóki na wieżach Tower będą żyły kruki, dopóty trwać będzie imperium brytyjskie. Natomiast według innej wersji, Londyn ma zginąć, gdy sześć kruków opuści twierdzę. Aby zapobiec więc tej straszliwej katastrofie, przesądni Brytyjczycy powierzyli jednemu ze strażników Tower ważne zadanie opieki i dokarmiana tych zacnych ptaków, aby nic nie zagroziło potędze Imperium. Strażnika tego określa się uroczym mianem Ravenmaster, czyli Mistrzem Kruków.

Tower Bridge: Spacer po XIX wiecznym cudzie techniki i o tym dlaczego jest turkusowo

Tuż obok Tower of London znajduje się Tower Bridge, często mylony z Mostem Londyńskim (London Bridge).

Tower Bridge to most zwodzony, który swoja nazwę wziął właśnie od Tower i z którą harmonizuje stylistycznie. Było to zresztą warunkiem jego powstania w 1894 roku, kiedy Parlament wyrażał zgodę na jego budowę.

Most został skonstruowany ze stalowych szkieletów obłożonych kamieniem w stylu neogotyckim. Był to wówczas bardzo popularny sposób. Charakterystycznym elementem mostu są dwie wieże połączone pomostami i kładkami dla pieszych.

Jak na swoje czasy most stanowił prawdziwy cud techniki i arcydzieło ówczesnej inżynierii. Na jego środkową składają się dwa podnoszone przęsła, każde o wadze 1 200 ton, dawniej napędzane mocą pary, dziś oczywiście elektrycznie. Podnoszą się one, aby przepuszczać co większe statki.

Most porównywany jest to wybudowanej pięć lat wcześniej paryskiej Wieży Eiffla i podobnie jak ona, jego  konstrukcja budziła liczne kontrowersje.

Ciekawostkę stanowi zmieniajacy się kolor mostu, który pierwotnie był w tonacji beżu. W 25. rocznicę koronowania królowej Elżbiety II przemalowano go na niebiesko, biało i czerwono. Natomiast w 2010 roku kolory zmieniono ponownie i od tego czasu most jest biało-turkusowy.

Szklane Domy w okolicach Tower Hill

Okolice Tower Hill to takie miejsce, gdzie stare miesza się z nowym.

Na początku XXI wieku pomiędzy historyczne budynki wpasowano nowoczesne szkalne budynki o nietypowych kształtach i architekturze. Najbardziej rozpoznawalne z nich to The Scoop w kształcie gałki lodów od czego zresztą bierze swoją nazwę, najwyższy budynek w Europie The Shard, no i oczywiście The Gherkin w kształce ogórka przy ulicy biurowcow Liverpool Street. Uwagę zwraca także niebieski, geometryczny biurowiec Northern & Shell.

Gherkin to budynek, który pojawia się chyba we wszystkich kręconych w Londnie filmach, a już na pewno we wszystkich filmach akcji.

Szczerze mówiąc, to nie jestem pewna czy taki mix starego z nowym mi się w ogole podoba. Ten epokowy miszmasz to nie do końca moja stylistyka nie pasująca mojej romantycznej naturze.

Poza tym z ekonomicznego punktu widzenia – tak tak, będzie trochę mądrowania się jako że wiecie, ja ekonomistka z wykształcenia – podobno inwestycja Liverpool Street to jedna z najbardziej niedochodowych inwestycji w Londynie. Zresztą myśląc logicznie, skoro jest już miejska dżungla przy Canary Warf i Bank, to po co jeszcze wwalać te domy ze szkła pomiędzy najbardziej ikoniczne zabytki? Już pal sześć Liverpool Street, ale reszta to moim zdaniem przesada.

London Bridge is falling down, falling down…

Na pewno znacie tę starą dziecięcą piosenkę i wiecie dokąd Was teraz zabieram.

Idąc wzdłuż Tamizy trafimy na kolejny ikoniczny punkt, czyli oczywiście London Bridge. Most od 50 r. n.e. łączy ze sobą dwa brzegi rzeki, obecnie dzielnice Southwark City of London. W średniowieczu stanowił ważny punkt nie tylko jako jedyny most na Tamizie, ale także ze względu na na znajdujące się na nim sklepy i niewielkie budynki.

Jego murowana konstrukcja pozostawiała jednak wiele do życzenia i most wymagał ciągłych napraw. Dało to początek tej słynnej piosence dla dzieci London Bridge is falling down, falling down, my fair lady… Sorry! Do XVIII wieku, czyli do czasu powstania mostu Westminsterskiego, był to też jedyny most łączący brzegi Tamizy.

W latach 60s XX wieku stwierdzono, iż most nie pasuje do szybko rozwijającej się metropolii i sprzedano go amerykańskiemu przedsiębiorcy Robertomi McCullochowi. Zdemontował on granitowe bloki z oryginalnej konstrukcji i przeniósłje do Arizony, gdzie powstała replika London Bridge.

Most jest moim zdaniem raczej niepozorny i myślę, że nie bez powodu mylony z Tower Bridge.

St Pauls Katedral: Kopuła nad miastem i komu bije dzwon

St. Paul’s Cathedral, czyli katedra św. Pawła, to moim zdaniem najpiękniejszy zabytek Londynu. A już z całą pewnością najbardziej fotogeniczny!

Katedra znajduje się w samym sercu londyńskiej dzielnicy City of London. Powstała jako symbol odrodzenia Londynu i jej konstrukcję miał cechować rozmach i monumantalizm. Dzięki wieńczącej ją kopule, katedra miała górować nad miastem i po dziś dzień jest to jeden z najbardziej charakterystycznych elementów londyńskiego krajobrazu.

Wnętrza katedry są równie imponujące co jej zewnętrzna szata. Znajduje się tu kilka galerii. Z najpopularniejszej Stone Gallery rozpościera się wspaniały widok na Tamizę, natomiast Whispering Gallery, czyli Galeria Szeptów, słynie ze wspaniałej akustyki. Można się tu porozumiewać szeptem nawet z odległości 30 metrów!

Co ciekawe, katedra pierwotnie powstała na gruzach rzymskiej świątyni wybudowanej na cześć cesarza Klaudiusza. Dużo większa od obecnej, ponoć była to największa świątynia ówczesnej Europy. Niestety, katedra spłonęła doszczętnie w wielkim pożarze Londynu z 1666 roku. Wówczas to podjęto decyzję o budowie nowej barokowej katedry, którą możemy podziwiać do dziś.

Na przestrzeni wieków katedra była świadkiem wielu ważnych ceremonii. To właśnie tutaj miał miejsce ślub Karola i lady Di Spencer. Tutaj też odbył się pogrzeb admirała Nelsona, Winstona Churchilla oraz Margaret Thatcher.

Zawieszeni w czasie i przestrzeni na Millenium Bridge

Millenium Bridge, czyli kolejny słynny most łączący dzielnicę Bankside z City of London. Tym razem most wiszący i zbudowany ze stali i aluminium.

Jak sama nazwa wskazuje, most został wybudowany z okazji nadejścia nowego tysiąclecia. Nie była to jednak szczęśliwa data, bowiem dwa dni po pierwszym otwarciu w 2000 roku musiał zostać zamknięty ze względu na zbyt mocne wibracje przy dużej liczbie użytkowników. Ostatecznie zoastał przebudowany i jego kolejne otwarcie miało miejsce 22 lutego 2002 roku. Podobno jego budowa pochłonęła aż 23 miliony funtów!

Na moście koniecznie rozejrzyjcie się dokładnie. Z jednej strony możecie dostrzec Tower Bridge i budynek Sharda, natomiat z drugiej słynne Londyńskie Oko.

Tate Modern i Hala Turbin, czyli industrializm w nowoczesnym wydaniu

Kiedy już znajdziemy się po drugiej stronie rzeki, warto zajrzeć do Tate Modern. Z cała pewnością zachwycony będzie każdy miłośnik sztuki współczesnej, ale warto zajrzeć tu nawet jeśli tak jak ja do nich nie należycie. Znaleźć tu można prawdziwe perełki!

Galeria Tate stworzona została w budynku, który dawniej stanowił główną halę elektrowni Bankside Power Station. W 1981 roku zadecydowano o wyłączeniu jej części z użytku. Jednak południowe skrzydło będące w posiadaniu francuskiego koncernu energetycznego EDF Energy pełni swą funkcję do dziś. Dlatego też w Hali Turbin możecie zaobserwować tajemnicze dźwięki. Muszę przyznać, że ten industrialny styl nadaje Tate wspaniałego charakteru. Ja sama uwielbiam takie rozwiązania!

Budynek przebudowano i 12 maja 2000 roku otworzono w nim Muzeum Sztuki Współczesnej, które obok Museum of Modern Art w Nowym Jorku uznawane jest za jedno z najciekawszych na świecie.

Będąc w Tate koniecznie odwiedźcie stałe ekspozycje prezentowane na kondygnacjach III i V. Zobaczycie tu najwspanialsze dzieła Picassa i Andy’ego Worhala. I to zupełnie za darmo! Jest także polski accent w postaci dzieła Magdaleny Abakanowicz.

Na kondygnacji IV goszczą duże wystawy czasowe, a na kondygnacji II prace artystów współczesnych.

Na kondygnacji I znajduje się Hala Turbin, czyli miejsce, gdzie dawniej znajdowały się generatory prądu. Jest to ogromna przestrzeń o wysokości siedmiopiętrowego budynku i powierzchni 3400 metrów kwadratowych. Od października do marca prezentowane są tutaj wykonane na zamówienie muzeum i sponsorowane przez Unilever prace artystów współczesnych.

Na parterze budynku znajduje się także księgarnia, natomiast na najwyższym piętrze retauracja z zewnętrznym tarasem skąd rozpościera się fantastyczny widok (lepszy niż z Monument!).

Szekspirowski The Globe i podróż do początków europejskiego teatru

Z nowoczesnej Tate Modern, szybko przenosimy się w czasie do epoki baroku.

Odwiedzamy tu nowo powstałego wówczas teatr The Globe, którego współwłaścicielem był sam William Shakespeare. Teatr działał w latach 1599-1642 i to właśnie tutaj rozpoczęła się historia teatru jaki znamy obecnie. To także na jego potrzeby powstały największe i najwspanialsze dzieła Willimama Szekspira.

The Globe był amfiteatrem w kształcie okręgu. Mogło się w nim zmieścić aż 3000 widzów. Aktorami mogli tu być wyłącznie mężczyźni.

Po pożarze z 1613 roku w którym teatr doszczętnie spłonął, odbudowano go w 1614 roku. Niestety, w 1642 roku został ponownie zamknięty po interwencji purytanów i zburzony dwa lata później. Rekonstrukcja budowli przeprowadzona według projektu firmy Buro Happold ostatecznie została otwarta dopiero w 1997 roku.

Teatr działa do dziś i możecie w nim zobaczyć sztuki Szekspirowskie, po całkiem niewygórowanej cenie.

Spacer po Southwark

Spod The Globe warto udać się na dalszy spacer po dzielnicy Southwark.

Idąc dalej wzdłuż Tamizy w stronę Southwark Bridge odkryjemy Londyn zupełnie inny niż gdziekolwiek indziej. Przez chwilę możemy poczuć się tu zupełnie jak w średniowieczu, by zaraz przenieść się do renesansu, a  potem baroku, pomimo szklanych budowli, które także tutaj rosną jak grzyby po deszczu.

Znajdziemy tu na przykład na słynny galeon Golden Hind, czyli Złotą Łanię, która była flagowym okrętem Francisa Drake’a podczas jego podróży dookoła świata.  Zaraz obok zaś, odkryjemy ruiny pałacu Winchester, Muzeum Więzienia z wiszącym w klatce kościotrupem i przepiękną katedrę Southwark z niebieskim szklanym Shardem wyrastającym tuż za nią.

Dalej, możecie udać się do London Eye i Parlamentu. Ja jednak zostawiam sobie ten spacer na następny raz!

 


Dzięki za przeczytanie!
Paulaxx

 

 

 

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

UA-111948896-1