Co warto zobaczyć w Porto, czyli trzy dni w mieście wina | Dzień drugi

Wiecie co? Serdecznie mam już dość szarej wersji Londynu, w którym ciągle tylko pada i pada! Wszystko jest teraz szare. Szare niebo, szare ulice, szare budynki i z tego wszystkiego poszarzałam też ja.  Już nawet nie pamiętam kiedy ostatni raz świeciło słońce! Najgorsze jest to, że ciągle ukryta pod parasolem i kapturem bez mała przegapiłabym wiosnę! Nie dziwcie się więc, że dziś kolejna porcja atrakcji w słonecznym Porto! W tym mieście doprawdy nie można się nudzić i warto jest zajrzeć tu dosłownie w każdy zauek, bo może się zdarzyć, że odkryjemy coś absolutnie niesamowitego. Są jednak takie atrakcje, których przeoczyć absolutnie nie można i dziś zapraszam Was serdecznie na drugą część wpisu o tym, co warto zobaczyć w Porto, mieście wina.

Zapraszam!

Pałac Kryształowy, pawie, koguty i dwa kościoły co się w jeden zrosły

Kolejny dzień w Porto rozpoczynamy od Ogrodów Pałacu Kryształowego, czyli Jardins do Palácio de Cristal. Zdjęcia pochodzą z mojej grudniowej wyprawy, także możecie zobaczyć jak pięknie jest w Porto także zimą. Co do samego pałacu, to niestety pozostały po nim jedynie szczątki. Warto jednak pospacerować po otaczających go ogrodach w kolorowym towarzystwie mieszkających tutaj pawii i kogutów dwóch narodowych ptaków Portugalii. Można je tutaj spotkać dosłownie wszędzie!

Z ogrodów rozpościerają się też przepiękne widoki na rzekę Douro.

 

 

Następnie udajemy się wzdłuż ulicy Rua da Manuel II po drodze zerkając na imponujący budynek szpitala Santo Antonio przez niewielki park Jardim do Carregal aż do placu de Parada Leitao, gdzie mieści się wydział Nauk Uniwersytetu Porto oraz prześliczny kościół Igreja das Carmelitas.

 

 

Tak naprawdę kościoły są tam dwa: Igreja do Carmo i Igreja dos Carmelitas, które oddzielone są od siebie bardzo wąskim, 1-metrowym domem niezamieszkanym aż do 1980 roku. Wiąże się z nim ciekawa historia, bowiem został wybudowany tylko po to, aby zapobiec kontaktom pomiędzy zakonnicami mieszkającymu w Igreja dos Carmelitas, a mnichami z Igreja do Carmo.

Kociół ozdobiony biało-niebieskimi płytkami azulejos stanowiąc wizytówkę Porto, natomiast sam plac Parada Leitato ze stojącą pośrodku palmą i barokową fontanną z kamiennymi gryfami stanowi kwintesencję Porto.

Livralia Lello, najbardziej magiczna księgarnia świata 

 

Z kościoła już tylko rzut beretem do dwóch połączonych ze sobą placów: Praça da Cordoaira i Praça de Lisboa. To właśnie tutaj znajduje się słynna księgarnia  Livralia Lello, która stanowiła główną inspirację dla J.K. Rowling do stworzenia magicznego wnętrza zamku Hogwartu z ruszającymi się schodami, bibliteką pełną zakurzonych tomów i magicznych przejść. Wchodząc do księgarni dokładnie zrozumiecie skąd te analogie!

Wnętrze od podłogi do sufitu zapełnione jest półkami pełnymi książek, a niezwykłe drewanine schody prowadzące na galerię sprawiają wrażenie zupełnie jakby same się ruszały! Do tego sufit zaprojektowany został tak, aby przypominał drewniane płaskorzeźby. Nie bez powodu Livralia Lello jest uważana za jedną z najpiękniejszych księgarni na świecie. Zerknijcie tylko na rankingi Lonely Planet  i The Guardian.

Wstęp do księgarni jest płatny 4 euro, ale możecie je wydać na zakup książki. Poszperajcie pomiędzy półkami, bo można znaleźć całkiem fajne pozycje i to wydane w języku angielskim. Mnie zamarzył się Mały Książe w wersji angielskiej, niestety był już wyprzedany…

 

 

Po wyjściu z biblioteki warto zostać tu choć na chwile. Pospacerować po Praca da Lisboa czy po dolnej części skweru wzdłuż Rua da Galeria de Paris pełnej modnych butików. Można też wspiąć się na Torre dos Clerigos, by podziwiać wspaniałą panoramę miasta (4 euro za wstęp) i zachód słońca. Albo zwyczajnie usiąść przy zielonym skwerze zazwyczaj pełnym odpoczywających studentów i do woli napajać się urokiem tego miejsca.

Palacio Bolsa, Igreaja de S. Francisco

 

Dalej nasze kroki skierowałyśmy w stronę Palacio da Bolsa idąc ulicą Rua da Bardosa Castro. Po drodze zajrzałyśmy także do miraduro Fonte de Virtues i Mercado Ferreira Borges.

Palacio da Bolsa to zabytkowy budynek giełdy wybudowany w stylu neoklasycznym. Niestety miałyśmy pecha i w czasie naszej czerwcowej wizyty budynek był w czasie remontu. A podobno wnętrze oszałamia! Cóż, pozostaje mi tylko odwiedzić pałac następnym razem.

Stąd udałyśmy się do Igreja de S. Francisco, którego wnętrze pokryte są prawdziwym złotem, a w podziemiach znajdują się krypty dosłownie wyłożone od góry do dołu katakumbami, a w jednym miejscu zobaczyć można stertę kości. Brrrr….

Raj miłośników wina, czyli wieczór w Vila Nove de Gaia

 

Z kościoła kierujemy się w stronę Ribeiry i wspomnianego już mostu Ponte De Luis, o których więcej możecie przeczytać w moim poprzednim wpisie z pierwszego dnia w Portu TUTAJ. Możecie wdrapać się schodami, albo wjechać windą (my oczywiście wybrałyśmy schody 😉 ) i tym razem przechodzimy na drugą stronę rzeki do Vila Nova de Gaia, raju dla wszystkich miłośników wina.

Administracyjnie Vila Nova de Gaia jest to tak naprawde inne miasto znane na całym świecie oczywiście z produkcji wina porto. Pełno jest tutaj winiarni o bogatych piwnicach oferujących połączone z degustacją wycieczki. Na przestrzeni wieków mieszkało tu wielu angielskich kupców, którym zdecydowanie bardziej opłacał się handel z Portugalią, niż kupowanie francuskich win po zawyżonych cenach. Zwłaszcza w czasie wojen napoleońskich, kiedy handel został całkowicie wstrzymany. Wpływ ten możecie zauważyć w nazwach winiarni, które często są właśnie anglojęzycznych tj. Sandeman, Offley czy Taylor.

 

 

Będąc w Porto koniecznie musicie odwiedzić kilka z winiarni i skosztować tutajszych win! Jeśli nie macie ochoty na zwiedzanie winnic, które jest przede wszystkim w języku angielskim, możecie zdecydowac sie jedynie na degustację tak jak my. Jedna lampka wina to tylko 2 euro, a my odwiedziłyśmy winiarnię Offley, Ramos Pinto i Augusto’s . Najpyszniejsze jak dla mnie okazało sie białe porto Tawny. Mniam!

* * *

Macie ochotę na więcej portugalskich przygód? Koniecznie zerknijcie do wpisu o tym co warto zobaczyć w Lizbonie i o mojej jednodniowej wycieczki do Sintry, miasta mgieł i zamków.


Dzięki za przeczytanie!
Paula

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

UA-111948896-1