Jak pewnego razu zdarzyło mi się zapomnieć, że jestem szczęśliwym człowiekiem

Magia codzienności i jak ją znaleźć

Im dłużej stąpam po tym świecie, tym bardziej zdaję sobie sprawę z tego, że nasze życie składa się z małych chwil. Nie z tych wielkich, spektakularnych momentów których ciągle oczekujemy od losu, ale z codzienności. W końcu ile razy w naszym życiu coś zmienia się diametralnie? Nie tak wiele, prawda? Codziennie natomiast budzimy się w swoim łóżku, codziennie jemy śniadanie i kolację. Codziennie udajemy się do pracy i spędzamy w niej znaczącą część naszego dnia. Codziennie wracamy do domu, zmywamy makijaż i bierzemy prysznic.

Czy w takim razie nie warto zadbać o to, aby to właśnie codzienność była najpiękniejsza jak to tylko możliwe?

Lekcją życia jest dla mnie nauka doceniania tych małych, czasem jakże niepozornych chwil i celebrowania codziennych momentów. Zwłaszcza w świecie, który tak szybko pędzi do przodu. Od zawsze miałam tendencję albo do tęsknienia za tym co już się skończyło, albo do oczekiwania na to co dopiero ma nadejść. Rzadko natomiast zdarzało mi się rozejrzeć wokół siebie, wziąć głęboki oddech i pomyśleć: Kurcze, jest super! Jestem naprawdę szczęśliwym człowiekiem!

Nie jest to bowiem sprawa łatwa.

Recepta na narzekanie i małe bolączki, czyli jak być szczęśliwym człowiekiem

Nie jest to bowiem sprawa łatwa. Przecież do pracy przyjechałam metrem ściśnięta jak sardynka w puszce. Kierownik znów nawalił mi dodatkowych obowiązków akurat wtedy, kiedy zaczynałam już być dobra w wywiązywaniu się z poprzednich! A podwyżki ani widu, ani słychu! Do tego automat do kawy się popsuł a ja przecież nie wyspałam się, bo sąsiad robił remont od 6 rano. Do tego nic tylko pada i pada!

Zaczęłam się już nawet zastanawiać, czy to wiecznie narzekanie nie jest czasem naszą cechą narodową. Wtedy koleżanka pracująca w zespole z Włochami powiedziała mi: kochana! Jesli myślisz że Polacy narzekają, to posłuchaj Włochów!

W takim razie może to jakiś mroczny międzynarodowy wirus sprawia, że większość ludzi skupia się na negatywnej stronie życia?

Wiecie co okazało się być moim lekarstwem na takie małe bolączki? AKCEPTACJA!

Pewnej soboty po prostu obudziłam się i zrozumiałam, że ciągle biję się sama ze sobą o to gdzie jestem, co robię i w ogóle kim jestem!

Bądźmy dumni z tego kim jesteśmy i uwierzmy, że możemy wszystko!

From the Author of Ginger Wanderings blog

Bardzo długo nie mogłam pogodzić się z moją przeprowadzką do Londynu. W końcu w Polsce miałam i nadal mam rodzinę i najbliższych znajomych. Po przeprowadzce nie do końca wierzyłam w to, że uda mi się znaleźć jakąś rozsądną pracę. Nie znałam praktycznie nikogo, bo wielu moich dotychczasowych znajomych pracowało czy przebywało w Londynie jedynie tymczasowo. Cały czas wmawiałam sobie że nie jestem szczęśliwa i że chcę wracać. Aż do czasu owej soboty!

Wtedy to miałam poważną rozmowę sama ze sobą. Hej! Rzekła ta racjonalna ja – przecież sama zupełnie świadomie podjęłaś tę decyzję o przeprwadzce. Nikt i nic Cie do niej nie zmusiło. To jest dokładnie to, czego chiałaś. Przestań więc się nad sobą użalać i zacznij działać. Drugie ja nie mogło nie przyznać racji!

I wiecie co? W ciągu tygodnia znalazłam pracę którą lubię i w której jestem całkiem dobra. Teraz pracuję w jednej z największych na świecie metropolii w międzynarodowym, niezwykle barwnym środowisku. I rozwijam się. Uczę się pracy z ludźmi i zdobywam cenne doświadczenie na rynku pracy. Poza tym uczę się zdyscyplinowania i systemtyczności, co zawsze przychodziło mi z trudem. Do tego mam cudownych ludzi wokół mnie, na których wsparcie mogę liczyć zawsze i wszędzie!

I wiecie co? Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że jestem szczęśliwym człowiekiem.

Akceptacja nie oznacza spoczywania na laurach

Czy oznacza to, że nie mam ochoty niczego w swoim życiu zmienić ani ulepszyć? Nie.

Nie wszystko jest tak, jakbym chciała. Nie pracuję w swoim wymarzonym zawodzie. Dużo bardziej też wolałabym mieć własną firmę, niż pracować dla kogokolwiek innego nawet na najwyższym i najbardziej prestiżowym stanowisku. No, a tak poza tym to chciałabym podróżować po całym świecie spędzając każdy miesiąc w zupełnie innej części świata, być bardziej wysportowana, obyta i mówić przynajmniej w trzech językach.

Jednak w tym momencie w pełni akceptuję to co robię, gdzie jestem i kim jestem. Rozumiem, że jest to czas, który mogę przeznaczyć na rozwój w konkretnych dziedzinach i korzystam z tego. Wiem, że na wszsytko inne przyjdzie czas i nie spinam się. Małymi krokami dążę do swoich celów i wierzę w to, że wszystko będzie dobrze. Jestem szczęśliwa i zadowolona. A jeśli pewnego dnia przestanę, po prostu zmienię to co robię. Tak, by zawsze być zadowoloną i szczęśliwą.

Trudna sztuka doceniania małych chwil

Dzięki zaakceptowaniu rzeczywistości dotarło do mnie, że jestem szczęśliwym człowiekiem. Dzieki temu dużo łatwiej było mi zacząć doceniać małe rzeczy i celeborwać piękne momenty mojego codziennego życia, które wcale nie jest szare! Zrozumiałam, że nie zawsze muszę być w pędzie i ciągłych rozjazdach; że chcę i potrzebuję mieć swoje miejsce na Ziemi i że żyjąc w tak prosty sposób, mogę być zwyczajnie szczęśliwa.

Uwielbiam robić tak wiele zwykłych codziennych rzeczy!

♥ Uwielbiam siedzieć w moim malutkim ogródku. Zamykam wtedy oczy i wsłuchuje się w śpiew ptaków otulona miękkim zapachem bzu.

♥ Uwielbiam w sobotnie pikniki w parku, kiedy mogę boso spacerować po puszystej trawie.

♥ Uwielbiam kawę o poranku podaną w moim ulubionym kubku.

♥ Uwielbiam romantyczną kolację przy świecach i kiedy wszystkie potrawy są pięknie podane, bez względu na to czy jest to wykwintna  tarta z łososiem i szpinakiem, czy swojska pomidorówka.

♥ Uwielbiam chodzić na długie spacery w czasie przerwy obiadowej. Udaję się wówczas nad Tamizę i spacerując wzdłuż Tamizy podpatruję ludzi. Zawsze dodaje mi to mnóstwo energii do dalszej pracy.

♥ Uwielbiam się uśmiechać. W ogóle ubielbiam uśmiechnętych ludzi! Moja mama zawsze mówiła mi, że kiedy jesteśmy uśmiechnięci, wszyscy ludzie są dla nas milsi i świat jest po prostu piękniejszy. Znaczenie tych słów rozumiem dziś doskonale, kiedy tak bardzo doceniam każdy przyjazdy i szczery gest ze strony drugiego człowieka. Uśmiechem i dobrym słowem możemy bowiem wyzwolić z innych wiele dobrego.

♥ Uwielbiam leniwe deszczowe soboty, kiedy cały dzień mogę oglądać stare filmy otulona puszystym kocykiem zupełnie nie mając wyrzutów sumienia z powodu swojego lenistwa.

Ile zdań Wy potrafilibyście napisać zaczynając od słowa uwielbiam? Jestem pewna, że bardzo dużo!

Dlatego kochani! Otwórzcie szeroko oczy i rozejrzyjcie się wokoło! Zamiast spieszyć się do pracy, idzcie spacerem po drodze wsłuchując się w śpiew ptaków i podziwiając soczystą zieleń maja. Zamiast kawy w papierowym kubku wypijcie ją w swojej ulubionej niebieskiej filiżance z kompletu, który do tej pory trzymaliście tylko dla gości. Zamiast liczyć kalorie zjedzcie to śliczne ciastko z kremem, na które zawsze mieliście ochotę. W sobotę zaś zróbcie przepyszne śniadanie z truskawkami i szampanem, a potem zabierzcie je ze sobą do parku i urządźcie wyborny piknik.

Jak ma się to wszystko wobec problemów dnia codziennego?

No tak powiecie – tylko co mi dadzą takie błahostki w obliczu moich problemów? Przecież nadal muszę się z nimi zmierzyć!

To prawda. Jednak możecie mi wierzyć na słowo, że gdy nauczymy się cieszyć z małych rzeczy i doceniać codzienne przyjemności, dużo łatwiej przyjdzie nam zmierzanie się z problemami i przeciwnościami losu. Podejdziemy do nich wówczas z podniesioną głową i uśmiechem na ustach.

Jestem szczęśliwym człowiekiem! Dam radę!


Dzięki za przeczytanie!
Paula xxx
* * *
Jaka jest Wasza recepta na małe i duże problemy dnia codziennego? Uważacie się za szczęśliwych ludzi?

 

 

 

 

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

UA-111948896-1