Seven Sisters: Jedniodniowa wycieczka z Londynu

Nie tylko Londyn ma wiele do zaoferowania pod względem zwiedzania, ale również jego okolice. Oxford, Cambridge, Bath czy Windsor to przepiękne miasta słynące z niezwykłych i jedynych w swoim rodzaju zabytków. Seven Sisters to miejsce dużo mniej znane, a z całą pewnością warte odwiedzenia! Wprawdzie nie znajdziecie tu wspaniałych, wykonanych ręką człowieka zabytków, ale coś jeszcze bardziej niezwykłego – dzieła wykonanego ręką Matki Natury.

Seven Sisters Coutry Park to bez mała 280 hektarów kredowych klifów ciągnących się wzdłuż wybrzeża. To park przecięty wstęgą srebrzystej rzeki wijącej się wśród soczyście zielonych dolin i wzgórz. To zielone pastwiska i łąki pełne pasących się na nich owiec i krów. To morze uderzające falami o kamieniste nadbrzeże nad którym górują śnieżno-białe klify. Brzmi sielankowo, nieprawdaż? I możecie mi wierzyć na słowo, że dokładnie tak jest! Nie podkolorowałam nawet jednym słowem!

Jeśli lubicie piesze bądź rowerowe wędrówki, jesteście spragnieni zapierających dech w piersiach widoków czy po prostu chcielibyście poobcować trochę na łonie natury, Seven Sisters z całą pewnością Was zachwyci!

Dojazd

Warto pamiętać, aby guglując Seven Sisters wpisać poprawną nazwę. Chodzi o Seven Sisters w Sussex, a nie o Seven Sisters w Londynie. Londyńska dzielnica Seven Sisters jest tak popularna, że jako pierwsza pojawia się w wynikach wyszukiwania.

Do Seven Sisters dojechać można na kilka sposóbów. My wybraliśmy drogę przez Brighton. Bilety na pociąg kupiliśmy już na stacji i wyobraźcie sobie, że były tańsze niż jeszcze kilka dni wcześniej, gdy chcieliśmy kupić je online! Podejrzewamy TFL o niecne praktyki mające na celu wydybanie biednych turystów chcących sobie trochę pozwiedzać w weekend. Wracając do rzeczy, ze stacji Blackfriars – notabene stacji z której zobaczycie przepiękna panoramę Londynu z St. Paul’s Cathedral po jednej stronie, Tate Modern po drugiej i Tower Bridge widocznym w oddali – złapaliśmy pociąg do Brighton i następnie z Brighton, z Churchill Square autobusem 13X (lub 12X) dojechaliśmy do Seven Sisters. Cóż, podróż ta nie była najkrótszą, do tego w autobusie było bardzo gorąco, ale bilety kosztowały nas tylko 5 funtów. Do tego były takie śmieszne, w postaci prostąkątnej tekturki ze zdrapkami na kolejne dni 🙂 .

Seven Sisters

 

W Seven Sisters wysiedliśmy tuż przy Visitor’s Centre, gdzie napełniliśmy butelki wodą, wyposażyli się w mapę i rozpoczęli pół godzinną wędrówkę na nadbrzeże.

Do wyboru są dwie trasy – jedna prowadząca na plażę pod same klify i druga wiodąca na wzgórza skąd podziwiać można przepiękny widoka na całe Siedmiu Sióstr. Pamiętajcie o tym, bo most łączy rzekę tylko w jednym miejscu, tuż za pubem Cuckemere i potem nie można już zmienić zdania. My wybraliśmy wspinaczkę, bo to czego byłam spragniona najbardziej, to piękne widoki. Mieliśmy też szczęście, bo w czasie kiedy odwiedizliśmy Seven Sisters był odpływ i bez problemu mogliśmy przejść  na drugą stronę rzeki. Trafiła się więc okazja, aby zrobić dwie trasy na raz  🙂 .

Pół godzinny spacer był niezwykle przyjemny! Świeciło słońce, a my maszerowaliśmy wzdłuż rzeki przez zielone pola i małe laguny, które przez upały były wprawdzie trochę wyschnięte. Seven Sisters Coutry Park jest domem dla wielu gatunków ptaków, podziwialiśmy więc czaple i żurawie dostojnie spacerujące wzdłuż koryta rzeki Cucmere. 

A co czekało na nas na końcu wędrówki, przeszło moje najśmielsze wyobrażenia! Myślę jednak, że zdjęcia wyrażają tu znacznie więcej niż jakiekolwiek słowa!

 

Rzeka wpada tu prosto do morza, a dokładniej do kanału angielskiego jak na wyspach nazywa się się kanał La Manche. Zdjęliśmy buty i moczyliśmy nogi w przejrzystyej wodzie rzeki, by następnie spacerować wzdłuż brzegu morza w kierunku wspaniałych, białych klifów. Następnie zaś wspięliśmy się na wzgórze, aby podziwiać wspaniałą panoramę rozpościerającą się przed naszymi oczami. Są tutaj ławeczki, na których można przysiąść, by w  spokoju napajać oczy i serca przepieknym widokiem. Można też poganiać się z królikami, których wiele mieszka na tutejszych wzgórzach. Trzeba tylko uważać, aby niczym złotowłosa Alicja nie wpaść do króliczej norki.

Musiałam też mieć tutaj focię idealną z którym to zadaniem dzielnie zmierzył się mój cierpliwy Pan Mężczyzna. Spędziliśmy więc tutaj chwilę, aby za dwudzistym ósmym podejściem krzyknąć: mamy to! I spokojnym spacerem ruszyć w dół. Ale jest spontanicznie, jak ktos mi na Instagramie napisał 😉 Czyli tak jak miało być!

Jeszcze tylko kilka słów prywatnej historii…

Po raz pierwszy Siedem Sióstr zobaczyłam w czasie mojej pierwszej podróży do Anglii. Przyjechałam wówczas BlaBla Carem z niezwykle sympatyczną parą bezpośrednio z moich rodzinnych Kielc. Prom braliśmy z Calais, a jedyną przystanią po stronie angielskiej jest Dover, skąd w oddali jaśniały białe klifyy. Widok ten zapadł mi w pamięć tak głęboko, że wiedziałam że pewnego dnia będę musiała wrócić, aby dokładnie zbadać te piękne i wzniosłe kredowe wzgórza.

Siedem Sióstr swoją nazwe bierze właśnie od siedmiu białych klifów wyrastających nad nadbrzeżem. Co ciekawe, zarówno szczyty jak i spadki pomiędzy nimi mają swoje własne nazwy, a w wyniku erozji morza powstaje także kolejny, ósmy szczyt. Ciekawe, czy kiedy już wyrośnie nazwa zmieni sie na Eight Sisters…

Zdjęcie Siedmiu Sióstr możecie kojarzyć też z filmu o Robin Hoodzie, Książe Złodziei albo z jednej z domyślnych tapet pakietu Microsoft Windows 7 😀 .


Dzięki za przeczytanie!
Paula xx
***
Może ktoś z Was ma do polecenia jakieś ciekawe miejsca do odwiedzenia w Anglii? Albo w ogóle w Wielkiej Brytanii! Dawajcie znać, bo z przyjemnością odwiedzę!

 

 

 

 

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

UA-111948896-1