Na targu w Kalkucie

Uwielbiam robić zdjęcia! Jedna fotografia niczym Rafaello potrafi wyrazić więcej niż tysiąc słów. Pamiętam kiedy w latach dziecięcych czy nastoletnich, nieraz zdarzyło mi się dostać burę, kiedy moja mama po wywołaniu zdjęć odkryła, że pół kliszy analogowego aparatu zajmują moje zdjęcia. Zdjęcia a to kwiatka, a to jabłka leżącego na pniu drzewa z listkiem rzucającym fikuśny cień, a to zdjęcia zapracowanej pszczoły czy kolorowego motyla.

Magię zdjęć zrozumiałam doskonale w czasie pobytu w Indiach. Niezwykle trudno jest bowiem oddać słowami zatłoczone i zakurzone ulice, targ kwiatowy pełen ciężkich woni, niezwykły kontrast pomiędzy biedą a bogactwem pobrytyjskich zabytków. Daleko mi do profesjonalistów oczywiście i blogowych guru fotografii jak choćby Natalia z Jest Rudo. Pewnie byłoby dużo lepiej, gdyby nie zjawisko słomianego zapału towarzyszącego podejmowanym przeze mnie działaniom, dodatkowo potęgowanego brakiem wiary w siebie. Na szczęście dorastanie – tak, dorastanie a nie starzenie się – ma taką zaletę, że przestajemy się przejmować tym co inni powiedzą czy pomyślą. Dużo łatwiej też znosi się niepowodzenia dnia codziennego i łatwiej podnosi się z kolan po upadku. Łatwiej przychodzi cierpliwość. Mam więc nadzieję, że małymi krokami i do przodu moje zdjęcia z dnia na dzień będa coraz lepsze.

Zwiedzając nowe miasta uwielbiam odwiedzać zarówno słynne zabytki, jak i włóczyć się ulicami obserwując codzienne życie ludzie. W Indiach dużo bardziej fascynowałao mnie to drugie. Niezwykle fascynujące okazały się dla mnie przede wszystkim ulice Indii. Uwielbiałam szwędać się po ulicach i targach, co nie zawsze było bezpieczne i mój mężczyzna nie za bardzo był z tego zadowolony. W Kalkucie odkryłam w sobie fascynację turpizmen robiąc zdjecia slumsów i biedy ulicy, jakiej jeszcze w swoim życiu nigdy nie widziałam! W Europie bieda i bezdomność to przede wszystkim alkohol, narkotyki i złe wyboru. W Indiach ludzie nadal tego wyboru nie mają.

W mini-serii wpisów (bardzo mini, bo wpisy będą dwa 😉 ) chciałabym Wam pokazać targi Kalkuty które miałam okazję odwiedzić. Przede wszystkim poprzez zdjęcia.

Entally Market

 

Entally Market położony jest w dzielnicy Howrah. Dokładną lokalizację możecie sprawdzić po kliknięciu w link. Dawniej okolica ta zamieszkana była głównie przez najbiedniejszych obywateli Kalkuty. Nosicieli palankinów (dawny środek transportu głównie arystokracji w postaci krzesła lub tapczana, wyglądający jak duże, eleganckie nosze [KLIK do Wiki]), biednych chrześcijan, muzułmanów i Chińczyków. Górna kasta raczej wystrzegała się tej dzielnicy. Przede wszystkim z powodu miejskiej rzeźni oraz chińskiej garbarni i chlewni. Europejska klasa wyższa mieszkała tu jedynie w urzędzie pocztowym Entally i zabronili ludziom z kasty zbliżać się do ich lokalizacji.

Entally Market jest jednym z najsatrszych targów w Kalkucie. Można tu kupić warzywa, owoce, mięso (jeszcze chodzące na dwóch łapach; możecie sobie wybrać kurczaka, które zostanie ‚oporządzony’ na miejscu), tekstylia, kwiaty  przedmioty gospodarstwa domowego, odzież.

Jeszcze tylko zaznaczę, że mieszkaliśmy tuż na przeciwko targu, więc odwiedziliśmy go kilka razy. Jest naprawdę fascynujący, zwłaszcza jego biedne otoczenie!

 

New Market

Oryginalna nazwa New Market odnosi się przede wszystkim do zadaszonego budynku w ktorym mieści się targ. Jednak dziś w lokalnym języku cała powierzchnia handlowa przy ulicy Lindsay Street jest tak nazywana.

New Market został wybudowany na miejscu starego bazaru Fenwicka. Stary bazar miał się dobrze do połowy XIX wieku, kiedy to wśród brytyjskich kolonistów zaczęłą rosnąć niechęć i pogarda do tubylców. Brytyjczycy nie chcieli obcować z hindusami. W związku z tym zlecono zaprojektowanie wiktoriańskiego kompleksu w którym miał mieścić się nowy targ. Zadanie to powierzono Richardowi Roskell Bayne, architektowi East Indian Railway Company.

Pasaż handlowy otworzono w Nowy Rok 1874 i wieści o pierwszym miejskim rynku Kalkuty szybko rozprzestrzeniały się po całym kraju. Wówczas to zamożni koloniści z całych Indii przybywali do Kalkuty dokonywać zakupów i transakcji handlowych.

Pomimu wielu nowoczesnych galerii handlowych jakie ostatnimi laty pojawiły się w Kalkucie, New Market po dziś dzień jest jednym z najchętniej odwiedzanych targów i najpopularniejszym miejscem zakupów wśród lokalnych mieszkańców. Targ, który przetrwał dwa dewastujące pożary i regularne powodzie, początkowo sprawia wrażenie niezwykle chaotycznego, można tu jednak znaleźć wszystko czego dusza zapragnie! Ubrania, zwoje złocistych materiałów, biżuterię, artykuły spożywcze, warzywa i owoce, kolorowe przyprawy, naczynia, rzeźby i figurki hinduskich bogów i kwiaty. Dodatkowo cała okolica hali targowej pełna jest stoisk głównie z ubraniami, obuwiem i zabawkami.

Jeśli interesuje Was temat Indii, koniecznie zerknijcie do pozostałych wpisów opatrzonych tagiem Indie.


Dzięki za przeczytanie!
Paula xxx

 

 

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

UA-111948896-1