Targ kwiatowy i Howrah Bridge, Kalkuta

Wyprawa na targ kwiatowy położony tuż obok Howrah Bridge marzyła mi się od momentu, kiedy dowiedziałam się, że takowy w Kalkucie istnieje. Oczywiście musiał znaleźć się na mojej liście to see! Sami powiedzcie czy nie brzmi to pięknie? Wyobraziłam sobie targ jako stosy kolorowych kwiatów znad których ciężka woń unosi się w gorące powietrze. Wuguglowałam oczywiście zdjęcia targu i byłam absolutnie zachwycona! Jak rzeczywistość zweryfikowała moje oczekiwania? Cóż, z jednej strony stosy pomarańczowych aksamitek i czerwone wysepki róż zgadzały się z obrazem jaki powstał w mojej głowie. Było jednak coś, co nie do końca pasowało do tego ślicznego obrazka. Było coś, co silnie kontrastowało z pięknem kwiatów burząc harmonię tego miejsca.

Zapraszam na kolejna wędrówkę po kalkuckim targu!

Kwiaty w kulturze hinduskiej

Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie zaczeła od kulturowego tła i znaczenia kwiatów w kulturze hinduskiej. Rośliny, a w szczególności kwiaty, stanowią bardzo istotną część kultu religijnego. Ofiarowywane są podczas obrzędów w świątyniach i uznawane za święte, a większość z nich posiada symboliczny związek z konkretnym bóstwem.

Istnieje też wiele zasad, według których należy dokonywać obrzędów. Nie powinno się używać kwiatów, które spadły na ziemię, a boginiom ofiaruje się jedynie kwiaty w kolorze czerwonym. Obrzędy muszą być wykonane także w ściśle określonym czasie zgodnym z tradycyjnym kalendarzem świąt, których jak wiecie z mojego posta o hinduskim festiwalu kolorów Holi, obchodzonych jest w Indiach naprawdę dużo. Nic dziwnego, że kwiaty sprzedaje się tu na kilogramy, a nie na sztuki!

A teraz przenosimy się na targ kwaitowy Malik Ghat Flower Market!

Na targu kwiatowym w Kalkucie

Targ znajduje się tuż obok słynnego mostu Howrah. Przyjechaliśmy tu taksówką, z czym wiąże sią pewna anegdota. Trochę się zgubiliśmy wśród ulic Kalkuty i mój mężczyzna postanowił zapytać kogoś o drogę. Opuścił więc szybę okna samochodu i zapytał przypadkowo przechodzącego chłopaka. Ten początkowo zaczął tłumaczyć nam kierunek jazdy, ale wówczas to spostrzegł mnie siedzącą w głębi samochodu. Totalnie go zamurowało, zupełnie jakby ducha zobaczył! Stracił mowę i po prostu gapił się na mnie przez kilkanaście sekund. Taką to atrakcją byłam w stolicy Zachodniego Bangolu 😀

Jakie wrażenie zrobił na mnie targ kwiatowy? Cóż. Kwiaty były, owszem. Stragany sklecone z kilku desek wprost uginały się pod girlandami pomarańczowych i żółtych aksamitek. Były tu też kopce usypane z płatków czerwonych i różowych róż. Były białe stosy kwiatów pnącego jaśminu w lokalnym języku nazywanego yuthika. Kwiatów były tu też całe worki. Stragany porozstawiane były bardzo blisko siebie, pozostawiając jedynie wąskie przejście dla kupujących.

Piekno tuż obok brzydoty, czyli co mnie zszokowało najbardziej

Obrazek ten był naprawdę uroczy. Kwiaty pachniały tez przepięknie! Tylko że obok tychże stosów aksamitek, róż i nasturcji leżały tony, tony śmieci! Tak naprawdę to zarówno obok, jak i za stosami kwiatów, nawet pod nimi! Miałam wrażenie że to tak naprawdę jedno wielkie wysypisko śmieci na którym porozstawiane zostały stragany z kwiatami.

W Indiach nikt za bardzo nie troszczy się o takie nieważne przecież i niepotrzebne tamtejszym zdaniem rzeczy jak zegregowanie śmieci, czy w ogóle ich utylizacja. Ludzie śmieci i odpadki wyrzucają ot tak, prosto na ulicę! Nie powinno mnie więc chyba dziwić, że tuż przy targu powstało olbrzymie, dzikie wysypisko śmieci, które bardzo dokładnie można było dostrzec z Hawrah Bridge. A tuż obok niego ludzi kąpiących się w ciemnych odmętach rzeki Hugli… Jednak zdziwiło.

Może być to także związane z faktem, że targ odwiedziliśmy w godzinach popołudniowych. Niby miał być otwarty aż do wieczora, jednak straganów nie było jakoś szczególnie dużo. Być może gdybyśmy dotarli tu rano, kwiatów byłoby znacznie więcej, widok bardziej spektakularny, a śmieci mniej widoczne. Cóż..

Takie właśnie są prawdziwe Indie. Z jednej strony piękno i aromat kwiatów, a z drugiej brud i nieprzyjemny zapach. O tym jak bieda i bogactwo kooegzystują ze sobą w Kalkucie, pisałam w moim poprzednim poście o najpiękniejszych atrakcjach Kalkuty [KLIK]. Jeśli planujecie podróż do Indii pamiętajcie, aby uzbroić się w cierpliwość i zaakceptować to, że zobaczycie tu zupełnie coś innego.

Howrah Bridge

Most Howrah, to charakterystyczne miejsce w Kalkucie. Jest niczym brama do miasta, łącząc je ze stacją Howrah, największym dworcem kolejowym w całych Indiach. Budynek dworca ozdobiony wieżyczkami trochę przypomina twierdzę obronną. Po drugiej stronie mostu znajduje się targ kwiatowy i zabudowa kolonialna.

Howrah Bridge jest niezwykle ruchliwy. Mnóstwo tu wszelkiego rodzaju pojazdów i pieszych tragarzy z pakunkami na głowach. Panuje tu niezły harmider, a z mostu zobaczyć można panoramę Kalkuty.

I tutaj pada pytanie: czy warto zobaczyć Howrah Bridge? Ja zawsze odpowiem Wam, że warto! To w końcu jedna z najważniejszych budowli Kalkuty.

Dlaczego warto udać się na spacer po moście Howrah

Jednak most sam w sobie nic spektakularnego nie ma. Ot, most jak most. Widoki z mostu też nie były dla mnie szczególne, za to obnażyły brudną i ciemną stronę Kalkuty i wspomniane wcześniej dzikie wysypisko śmieci. Tuż obok niego, najbiedniejsi mieszkańcy miasta kąpią się jak gdyby nigdy nic, piorą kolorowe kobiece sari i męskie dothi, a roześmiane dzieci bawią się w wodzie. Zdecydowanie warto jest przejść się po moście choćby tylko po to, aby to zobaczyć! Wtopić w różnobarwny tłum ludzi, zatrzymać na chwilę i spojrzeć w odmęty rzeki Hugli. Miejcie się jednak na baczności robiąc zdjęcia! Most jest budowlą publiczną i ze względów bezpieczństwa ktoś może zwrócić Wam uwagę. Pisałam o tym juz  w moim poście o przepięknej budowli Memoriału Wiktorii [KLIK].

Tłum robi się jeszcze bardziej barwny i urozmaicony, jeśli przejdzieice na drugą stronę mostu w kierunku stacji kolejowej. W okolicy dworca koczuje bowiem mnóstwo najróżniejszych ludzi! Zarówno bezdomnych, narkomanów i prostytutek, jak i podróżnych z najodleglejszych zakątków świata i globtorterów obładowanych plecakami. Są też eleganccy biznesmeni podróżujący w celach służbowych. Pełno tu wszelkiego rodzaju obwoźnych sprzedawców soku z trzciny cukrowej, orzeźwiającyh ogórków, okularów czy wody, pełno jest tragarzy noszących na glowach ciężkie pakunki. Generalnie jest bardzo brudno i głośno, chaotycznie i kolorowo. Po prostu trzeba to zobaczyć na własne oczy!

Ciekawostkę stanowi fakt, że kiedy kilkanaście lat temu w 2011 roku most wymagał porzadnej renowacji, przeprowadzono badania co jest przyczyną tak szybkiej erozji metalowych części. Okazało się, że największy wpływ mają na to ptasie odchody i wypluwanie przez pieszych tytoniu i stymulantów wapiennych w lokalnym języku zwanych gutka i paan. Kwaśny odczyn spluwanego tytoniu wpływał na zmniejszanie się grubości stalowych osłon chroniących słupy od sześciu, aż do trzech milimetrów w ciągu jedynie czerech lat!


Dzięki za przeczytanie!
Paula

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

UA-111948896-1