Indie – jak podróżować po Kalkucie

Ostatnio znajomy wrócił z biznesowego wyjazdu do Indii i jedno słowo jakim określił całą swoją przygodę był ‚chaos‚. Trudno się z tym niezgodzić! Zwłaszcza nam Europejczykom przyzwyczajonym do wszelkiego rodzaju wygód i udogodnień, do których tak bardzo jesteśmy przyzwyczajeni, że traktujemy jako coś oczywistego. Tymczasem w Indiach wiele z nich ciągle należy do sfery marzeń.

Jak więc odnaleźć się w tym chaosie, aby nie zginąć? Zobaczcie mój mały poradnik jak podróżować po Kalkucie

W Kalkucie do wyboru jest wiele środków transportu publicznego. Muszę jednak przyznać, że ja sama nie odważyłam się na żaden oprócz taksówek i rykszy. Nie do końca wiem jak to opisać, ale chyba nawiększym oporem dla mnie był brak poczucia bezpieczeństwa. Z jednej strony autobusy i tramwaje są rozklekotane i wyglądają zupełnie tak, jakby pamiętały jeszcze czasy brytyjskiego imperium. Z drugiej, cieszyłam się tak dużym zainteresowaniem, że czułam sie bardzo niekomfortowo otoczona zbyt dużą ilością ludzi. Jeśli jednak jesteście wystarczająco odważni i macie ochotę przekonać się jak wygląda podróż przeciętnego mieszkańca Kalkuty, zapraszam do lektury! Wszystkich zapraszam 😉

1. Metro

Jako że do dyspozycji mieliśmy samochód z szoferem, nie miałam okazji podróżować po Kalkucie metrem. Może wówczas miałabym Wam zdjęcia do pokazania. A tak, muszę posilić się wiedzą wujka Google, aby pokazać Wam jak wygląda metro w Kalkucie. Jeszcze tylko zaznaczę żeby Was nie zdziwił samochód z szoferem: siła robocza w Indiach jest niezwykle tania!

Całkiem porządnie prawda? Przypuszczam jednak, że ze względu na wzmożone środki bezpieczeństwa i tak nie mogłabym zrobić zdjęcia metra nie ryzykując przy tym utraty aparatu. Ponad to przygotujcie się na to, że przed wejściem do metra trzeba przejść przez kontrolę bezpieczeństwa podobną do tej na lotnisku.

Metro w Kalkucie jest najstarszym systemem metra w Indiach. Linia metra jest tylko wprawdzie tylko jedna, jak jeszcze do niedawna w naszej poczciwej Warszawie. Obecnie planowana jest jednak budowa kolejnych pięciu linii. Otwarcie ostatniej z nich planowane jest na koniec 2021 roku. Idea zbudowania podziemnego transportu w Kalkucie zrodziła się w głowie ówczesnego sekretarza generalnego zachodniego Bangolu Bidhan Chandra Roy, na początku lat 50s XX wieku. Potrzeba było jednak czasu, zasobów technologicznych i pieniężnych, aby wcielić w życie ten wzniosły plan. Ostatecznie przy pomocy NRD i ZSRR (bo to było już po odzyskaniu przez Indie niepodelgłości), udało się otworzyć kalkuckie metro w 1984.

2. Autobusy

 

Autobusy w Kalkucie są rozklekotane i zdezelowane, bez drzwi, odrapane i jakoś tak w ogóle niezachęcające aby do nich wsiadać. Przynajmniej dla takiej jak ja europejskiej szlachcianki ;P . Mnie bardzo zaciekawił fakt, że kobiety mają zarezerwowane miejsce po jednej stronie autobusu, a mężczyźni po drugiej. Przypuszczam że w metrze jest podobnie i dla kobiet wydzielony jest specjalny wagaon. Co moim zdaniem jest naprawdę cudownym pomysłem! Dlaczego, to jeszcze Wam kiedyś (niedługo mam nadzieję) opowiem! Wsiadać nie wsiadłam, ale wspaniale było patrzeć na te malownicze, rozklekotane pojazdy. I pana biletowego wywieszającego się z drzwi i wykrzykującego nazwy przystanków na jednym wdechu :D.

3. Tramwaje

 

Absolutnie się nie pomyliłam mówiąc, a raczej pisząc, że tramwaje pamiętają jeszcze czasy brytyjczyków w Kalkucie. Bo mogą pamiętać!

W 1873 roku jako pierwsze powstały tramwaje konne, których głównym zadaniem był przewóz towarów pomiędzy portem a dworcem kolejowym. Następnie konie zastąpiono parowozem, a początek XX wieku przyniósł elektryfikację i tak w 1905 roku otwarto pierwszy elektrycznie napędzany tramwaj.

Nie może więc chyba dziwić, żę podobnie jak i autobusy, tramwaje w Kalkucie są rozklekotane i obdrapane. Bez okien i bez drzwi z panem biletowym finezyjnie wywieszającym się przez drzwi. Na zdjęciu poniżej uchwyciłam go wprawdzie w niezbyt szczęśliwej pozycji, ale co zrobić :D!

4. Taksówki

 

Taksówki w Indiach są żółte, podobnie jak w Nowym Jorku. Jedynie w Indiach są to żółte ambasadory wyglądem przyminające nasze urocze garbusy. Dawniej ambasadory były samochodami używanymi przez najwyższych urzędników państwowych. Miały mocny silnik i budowę, łatwo je także było przerobić na kuloodporne.

Podróżowanie taksóką w Indiach jest naprawdę tanie. Jedyne co, to musicie się mieć na baczności, bo na uczciwość kierowców nie ma tu co liczyć. Na widok turystów taksówkarze z reguły podają chorendalnie zawyżone ceny. Chociaz to się tyczy nie tylko opłaty za przejazd taksówką, ale dosłownie za wszystko! Nawet za owoce na bazarze! Dlatego pamiętajcie, że trzeba się targować! Ja sama nie mam nic przeciwko temu, by zapłacić więcej za dobrze wykonaną pracę, ale nienawidzę być oszukiwana i robiona w bambuko. Także sorry, ale nie ze mną takie numery!

5. Riksze

 

Świat poszedł do przodu. Obecna technologia ściga się nawet sama ze sobą. Oczywiste jest więc, że do przodu ruszyły także Indie. No, może nie z kopyta. Raczej powoli i ospale, można jednak zauważyć liczne zmiany jakie zachodzą w społeczeństwie Kalkuty. Doskonałym tego przykładem są riksze. Większość z nich została już zautomatyzowana przybierając postać tak zwanych tuk-tuków. Wciąż popularne, są także riksze rowerowe.  Kalkuta jest też ostatnim miejsem w całych Indiach, gdzie nadal zobaczyć można riksze piesze czyli a’la Flinstonowie, na które to wspaniałe określenie trafiłam  na blogu Emilii Emi w drodze. 

Tak jak widzicie jest z czego wybierać! Ja z własnego doświadczenia mogę Wam polecić taksówki i tuk-tuki, jako te nawygodniejsze. Koniecznie musicie także przejechać się pieszą rykszą, zanim całkowicie znikną z ulic Kalkuty. Jes to bowiem przeżycie jedyne w swoim rodzaju.


Dzięki za przeczytanie!
Paula
***
Który z tych pojazdów Wy byście wybrali na pierwszą wyprawę po Kalkucie?

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

UA-111948896-1