Gibraltar w jeden dzień, czyli co warto zobaczyć na krańcu Europy

Planując wyjazd do Hiszpanii trochę zaszaleliśmy. Generalnie jestem dość zachłanna jeśli chodzi o planowanie wyjazdów i zwiedzanie nowych miejsc. Zawsze chcę zobaczyć najwięcej jak tylko możliwe! Najlepiej wszystko! 😀 Dlatego też w czasie naszego 10-dniowego wyjazdu, prosto z Malagi udaliśmy się na Gibraltar, by następnie kontynuować naszą hiszpańską przygodę w Marbelli skąd mieliśmy złapać dalszy transport do Madrytu.

O tym co warto zobaczyć w Maladze pisałam Wam tutaj [KLIK], a tutaj [KLIK] znajdziecie informację o zwiedzaniu Malagi śladami sztuki i Pablo Picasso. Bardzo polecam!

Dzisiaj natomiast, opowiem Wam o tym co warto zobaczyć w czasie jednodnowej wycieczki na Gibraltar.

Moje pierwsze spotkanie z Gibraltarem

Gibraltar to brytyjskie teryterium zamorskie położone na południu Półwyspu Iberyjskiego, na samym skraju Europy. Jest to też najdalej na południe wysunięty punkt Starego Kontynentu. To właśnie jego strategiczne położenie zadecydowało o późniejszym znaczeniu. Co najzabawniejsze, pomimo palm i wspaniałej pogody, można poczuć się tutaj bez mała jak w Londynie! Urzędowym językiem Gibraltaru jest angielski i mówi się tu ze wspaniałym, brytyjskim akcentem. Znajdziemy też angielskie puby, gdzie zaserwują nam wspaniałe, zimne brytyjskie ale za które zapłacimy w funtach (ale w Euro też 🙂 ). Są czerwone budki telefonieczne i czerwone skrzynki pocztowe. Ba! I czerwone autobusy się znajdą!

Wszystko to w połączeniu z egzotyczną śródziemnomorską roślinnością i wspaniałą pogodą, czyni Gibraltar miejscem osobliwym i oryginalnym, nieco ekscentrycznym 🙂 . Doprawdy aż ciężko uwierzyć, że ten maleńki skrawek Europy zachował się po dziś dzień w tak unikatowym kształcie!

Nie słuchajcie, jeśli ktoś powie Wam, że nie warto się tutaj wybrać (co ja usłyszałam)! Warto, bo tak niezwykłego miejsca nie znajdziecie w Europie nigdzie indziej!

Dojazd

Dojazd na Gibraltar nie okazał się być najłatwiejszym do zorganizowania. Nie udało nam się znaleźć bezpośredniego połączenia i szczerze mówiąc, nie jestem pewna czy takowe w ogóle istnieje… W związku z tym, na Gibraltar najlepiej dostać się z położonej tuż obok niego hiszpańskiej miejscowości La Linea de la Conception. Jednak nawet tutaj z Malagi kursowały jedynie dwa autobusy dziennie i to o porze, która nam niestety nie pasowała. Zdecydowaliśmy się więc na dojazd Bla Bla carem.

Warto pamiętać, że Bla Bla car jest w Hiszpanii niezwykle popularny, do tego niedrogi. Kosztuje tyle samo, albo i mniej, co autobus. Jednak i tutaj pojawiły się problemy, gdyż większość kierowców, nasz także, udawała sie do Algeciras oddalonego od La Linea de la Conception o jakieś 19 km. Na mapie wydaję się niezbyt daleko, ale w rzeczywistości dojazd komunikacją miejską był praktycznie niemożliwy. Na szczęście nasz kierowca za dodatkową opłatą zgodził się podwieźć nas nie tylko do La Linea, ale nawet pod sam budynek naszego Airbnb!

Z naszego Airbnb mieliśmy tylko 20 minut drogi piechotą do gibraltarskiej granicy. I tu znaleźliśmy sie w zupełnie innym świecie!


Jeśli szukacie noclegu w Hiszpanii albo na Gibraltarze, zapraszam do skorzystania z mojej zniżki na Airbnb, bądź na Booking.com. Jeśli zarezerwujecie przez ten link [KLIK] z Booking.com otrzymacie 50 zł na dalsze podróże i to w gotówce przelane na Wasze prywatne konto! Natomiast jeśli szukacie noclegu przez Airbnb, rezerwując przez ten link [KLIK] otrzymacie aż 121 zł na rezerwacje! Warto skorzystać i podróżować jeszcze więcej 🙂

 

Kilka słów o historii Gibraltaru

Kto już mnie trochę zna, dobrze wie, że nie może sie obyć bez krótkiej historii miejsca.

Gibraltar ze względu na swoje położenie już w czasach starożytnych odgrywał znaczącą rolę. Starożytni Grecy uważali, że znajduje się tu jeden ze Słupów Herkulesa, czyli punktów określających granice znanego wówczas świata. To właśnie od Gibraltaru rozpoczęła sie także ekspansja Maurów na dalsze tereny Półwyspu Iberyjskiego. Sama nazwa „Gibraltar” wywodzi się od arabskiego określenia „Jabal al-Ṭāriq” oznaczającego „Górę Tarika” na cześć muzułmańskiego dowódcy, który kierował islamskim podbojem Hiszpanii w latach 711–718 A.D..

Przez następne wieki obszar ten, podobnie do pozostałej części Półwyspu, znajdował sie pod panowaniem Maurów. Jednak ostatecznie w 1501 roku przeszedł pod władanie korony Hiszpanii odkąd też znajdował się pod jej panowaniem.

Kolejnym przewrotem w dziejach Gibralatru był rok 1704 i wojna o sukcesję hiszpańską, podczas której został przejęty przez sprzymierzone wojska Anglii i Holandii. Tereny te już nigdy nie powróciły pod władanie Hiszpanii. W 1713 roku na mocy podpisanego w Utrechcie traktatu pokojowego, Gibraltar został przekazany Wielkiej Brytanii „na wieczność”.  

Gibraltar odegrał istotną rolę także w Bitwie o Trafalgar w 1805 roku, kiedy to posłużył jako baza wojskowa dla brytyjskiej floty. Tutaj także zostało przewieione ciało poległego w bitwie admirała Nelsona.

Rzecz jasna Hiszpanie wielokrotnie próbowali Gibraltar odzyskać. Dawniej w bitwach, współcześnie – za pomocą referendów. Jednak w obu, zarówno w 1967 i 2002 roku, mieszkańcy Gibraltaru odrzucili możliwość przejścia terytorium pod hiszpańską jurysdykcję. Cóż, trudno się  dziwić, bo przecież nie jest tajemnicą, że Brytyjczykom żyje się dużo lepiej niż Hiszpanom. Skoro więc ma się słoneczną pogodę, czyli jedyną rzecz której brakuje na Wyspach, to czegóż można chcieć więcej od życia!

Jak bardzo Gibraltarczycy cieszą sie z przynależności do Wielkiej Brytanii świadczyć może fakt, że rocznica referendum z 1967 roku obchodzona jest jako święto państwowe – „Gibraltar National Day”. Natomiast w 2006 roku podpisano nową konstytucję, na mocy której rozszerzono autonomię wewnętrzną kraju.

Mieszanka kulturowa Gibraltaru

Jak wspomniałam wyżej, językiem urzędowym na Gibraltarze jest angielski. Większość mieszkańców jest jednak wielojęzyczna – w przeciwieństwie do Anglii 😉 . Pracuje tu też wielu Hiszpanów i szacuje się, że nawet 10 000 osób przemierza granice w tę i z powrotem każdego dnia.

Na tym niewielkim obszarze miesza się też wiele kultur. Znajdziemy tu i kościół anglikański, i meczet, i synagogę. Nie dziwi więc fakt, że i języków jest wiele. Na Gibraltarze mówi się po berberyjksu, arabsku, maltańsku i hebrajsku. Powstał nawet rodzimy język zwany llanito, mieszanka dialektu andaluzyjskiego języka hiszpańskiego, brytyjskiego angielskiego z naleciałościami pozostałych języków. Sami Gibraltarczycy często nazywają się właśnie Llanitos.

Co warto zobaczyć?

 

My na Gibraltar przyjechaliśmy tylko na jeden pełen dzień i dwa noclegi. Jeśli jednak chcielibyście dokładnie zwiedzić całe miasto, warto przeznaczyć na zwiedzanie conajmniej dwa dni.

Zdecydowanie największą atrakcja Gibraltaru jest Skała Gibraltraska, czyli Rock of the Gibraltar. Na jej szczycie znajduje się rezerwat przyrody Upper Rock, znany przede wszystkim z mieszkających tu magotów gibraltarskich, jedynej populacji małp w Europie. 

Przyznam szczerze, że nie spodziewałam się, że skała jest aż tak ogromna! Początkowo zakładaliśmy pieszą wspinaczkę. Jednak położona 426 metrów npm skała okazała się nie do zdobycia w czasie jaki sobie na to przeznaczyliśmy. Z bólem serca zdecydowaliśmy się wykupić wycieczkę za 25 funtów / 30 Euro. Jak się potem okazało był to bardzo dobry wybór! Jedyne czego żałuję, to że nie mieliśmy okazji wybrać sie na zawieszony tuż nad przepaścią most, który widzieliśmy z dołu. Zupełnie taki jak w filmach!

Wycieczka zorganizowana była dla kilku osób i rozpoczynała się tuż przy kolejce linowej dowożacej na szczyt. Cena za wjazd była bez mała taka sama jak koszt całej wycieczki! Wprawdzie ominęło nas to doświadczenie, jednak podobnie jak godzina stania w ogonku ludzi czekających na wjazd na górę.

W czasie wycieczki zatrzymaliśmy sie w kilku punktach, a w międzyczasie pan kierowca tłumaczył nam wszystko co widzimy za oknem naszego małego vana.

1. Punkt pierwszy – Słupy Herkulesa

O znaczeniu Słupów Herkulesa w starożytnym świecie wspomniałam już wyżej – nie ma się więc co powtarzać! Na pamiątkę ówczesnych granic znanego świata znajduje sie tu dziś pamiątkowy pomnik.

Warto sie tu wybrać choćby dla pieknych widoków! Niestety trafiliśmy na kiepską pogodę (o ironio!). Mgła i chmury zawieszone nisko nad horyzontem skutecznie ograniczyły widoczność. Podobno w pogodne dni można stąd dostrzeć afrykański brzeg i Maroko! Dajcie znać czy chociaż Wam udało się go zobaczyć.

2. Punt drugi – Jaskinia św. Michała, czyli St. Michael Caves

Jaskinia św. Michała to taka gibraltarska Jaskinia Raj, tyle że z 200 razy większa 🙂 . Obie tworzyły się pod wpływem tych samych procesów krasowych. Jaskinia  św. Michała ma jednak 62 metry glębokości. Znajdują się tu podziemne pieczary z jeziorkami, tunele, olbrzymie stalaktyty, stalagnaty i stalagmity, z których największy ma aż 15 m wysokości i 4,5 m szerokości! Przez wiele wieków uważana była za jaskinię bez dna. To dało początek historii, że Skała Gibraltarska połączona jest podziemnym tunalem z Afryką. Mówiono także, że to właśnie w ten sposób przywędrowały tu słynne makaki stanowiące dziś symbol Gibraltaru.

Zaraz po wejściu znajdziemy się w głównej komnacie. Było tu tak pięknie, że aż zabrało mi tchu w piersiach! Połączenie ilumiancji, muzyki i skalnego cudu natury stworzyło absolutnie niesamowitą atmosferę! Musicie bowiem wiedzieć, że znajdujący się tu w czasie wojny szpital wojskowy przekształcono na wyjątkowe, podziemne audytorium. Po dziś dzień odbywają się tu koncerty i przedstawienia, a na co dzień można podziwiać to wszystko za niewielką opłatą.

Miejsce to zaczarowało nas tak bardzo, że zupełnie zapomnieliśmy o upływającym czasie. W związku z tym, spóźniliśmy się ponad 20 minut do naszego busa, przez co reszta grupy zdążyła rozpocząć nasze poszukiwania. Cóż, ot taka wada wykupionej wycieczki…

3. Punkt 3 – Queen’s Gate i Małpia Kryjówka

Queen’s Gate to brama miejska stanowica fragment Muru Karola V z 1790 roku. Sam mur jest natomiast jeszcze starszy, bo zbudowany w 1540 roku na polecenie króla Hiszpanii, Filipa II. Obecnie miejsce to jest słynne przede wszystkim z Małpiej Kryjówki, czyli „Apes’ Den”, gdzie mieszka najliczniejsza na skale populacja makaków.

Magoty Gibralatrskie to populacja małp z gatunku makak berberyjskich. Na Gibraltarze żyje ich obecnie ok. 230 w pięciu odrębnych stadach. Uważane są za symbol Gibraltaru.

Niesamowite było to, że w mieście nie było ich w ogóle. Zobaczylismy je dopiero na szczycie Skały!

Skąd małpy wzięły się na Gibraltarze?

Teorii jest kilka.

Pan kierowca powiedział nam, że zostały przytargane na Gibraltar przez Brytyjczyków, którzy byli nimi zachwyceni w afrykańskich koloniach. Małpkom bardzo spodobał się tutejszy klimat i szybko rozprzestrzneiły się po całym terytorium. Niczym króliki w Australii.

Natomiast część naukowców jest zdania, że magoty zostały sprowadzone do Gibraltaru jeszcze przez Maurów okupujących południowe obszary Półwyspu Iberyjskiego. Były wówczas traktowane jak zwierzątka domowe.

Według innej teorii małpy stanowią resztkę populacji, która zamieszkiwała południową Europę w dobie poliocenu 5 milionów lat temu. Może być więc i tak, że magoty zamieszkiwały Skałę Gibraltarską na długo przed pojawieniem się tu Brytyjczyków.

Jeszcze jedna ciekawostka…

Dla Brytyjczyków małpki miały ogromne znaczenie. W czasie ich stacjonowania na Gibraltarze, Brytyjska Armia troskliwie się nimi zajmowała.

Wyznaczano oficera odpowiedzialnego za opiekę, dbano o wystarczającą ilość wody i pożywienia. Każde małpie narodziny sumiennie odnotowywano, a nowym małpkom nadawano imiona po gubernatorach, generałach i innych wyższych oficerach. Natomiast w razie choroby trafiały do wojskowego szpitala, gdzie otrzymywały pomoc godną każdego żołnierza! Wszystkie te działania były też oficjalnie wpisane w budżet jednostki 🙂

Wśród pułków krążyła nawet legenda przypominająca tę o krukach na Tower of London. Wierzono, że władza Brytyjczyków na Gibraltarze ma trwać dopóty, dopóki żyją na nim magoty. Wierzono w to do tego stopnia, że kiedy w 1942 roku, czyli w czasie II wojny światowej, populacja makaków zmalała do jedynie siedmiu osobników, sam Winston Churchill nakazał, by ich liczbę natychmiast uzupełniono małpami z Algierii.

Obecnie pieczę nad stadem magotów sprawuje gubernator Gibraltaru.

Małpki stanowią dziś istny symbol Gibraltaru. Znajdziecie je na pocztówkach i jako maskotki. Natomiast te prawdziwe wspaniale prezentują się na tle gibraltarskiej panoramy, przyciągając miliony turystów niezrażonych ich złodziejskimi nawykami.

Pamietajcie jednak, że nadal są to dzikie zwierzęta. Nie wolno ich karmić, aby jeszcze bardziej nie uzależniły się od człowieka. Poza tym są dość zuchwałe, także miejscie się na baczności!

Uliczki Gibraltaru

Gibraltar ze względu na swoje niewielkie rozmiary ma tak naprawdę atmosferę małego miasta. Coś pomiędzy nadmorską angielską miejscowością, a miasteczkiem południowej Hiszpanii. Warto pospacerować uliczkami i zajrzeć do zakątków poza Gibraltarską Skałą. Albo napić sie zimnego ale w prawdziwie brytyjskim pubie 🙂 .

Niestety Anglicy przywlekli tu także swoje okropne zwyczeje. Tak jak ulice Hiszpanii lśniły czystością, tak na Gibraltarze wszędzie walały się śmieci. Wory pełne śmieci 🙁 . Zupełnie nie rozumiem dlaczego to się dzieje! Nie tylko na Gibraltarze, ale i w całej Anglii.

Co warto wiedzieć przed wybraniem się na Gibraltar?

Oprócz tego co powyżej, pamiętajcie o kilku sprawach. Zerknijcie koniecznie przed wybraniem się na Gibraltar, by uniknąć niespodzianek;

♥ walutą Gibraltaru jest funt gibraltarski. Można także płacić brytyjskim, pamiętajcie tylko, że nie działa to w drugą strone. Można też płacić w Euro 🙂

lewostronnny ruch drogowy, tak jak i na Wyspach;

♥ Gibraltar podobnie jak Wielka Brytania nie jest w strefie szengen. Oznacza to, że będziemy musieli przejść przez kontrolę paszportową. Co ciekawe, po przejściu kontroli do miasta będziemy maszerować przez pas startowy gibraltarskiego lotniska;

♥ Gibraltar to niewielki obszar. Pamiętajcie jednak, że pomiędzy jednym końcem a drugim są jakieś 4 km, a trasa niezyt ciekawa. Sama jestem ogromną fanką pieszych wędrówek, jednak w takich sytuacjach uważam, że warto zaoszczędzić czas i zdecydować się na autobus;

gniazdka są takie same jak w Anglii, czyli z trzeba bolcami. Warto zaopatrzyć sie w adapter;


Dzięki za przeczytanie
Paula

 

***
Jak Wam się podoba Gibraltar? Po inspracje do wędrówek po Europie zajrzyjcie tu.

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

UA-111948896-1