Weekend w Pradze i moje sposoby na jesienną nudę

Wprawdzie święta coraz bliżej, jednak jakby nie było – astronomicznie nadal panuje jesień. Dzisiaj mam więc dla Was krótką relację z mojego październikowego pobytu w czeskiej stolicy. Pragę odwiedziłam wówczas po raz pierwszy. Była to piękna jesień, kolorową i pachnąca suchymi liśćmi nagrzanymi w październikowym słońcu. I grzanym winem, takim z pomarańczą i goździkami! Zostałam zupełnie oczarowana! Z całą pewnością jest to jedno z najpiękniejszych miast w Europie. Świadczyć może o tym chociażby wpisanie Pragi na listę światowego dziedzictwa UNESCO w 1992 roku. Zwana miastem stu wież jest barokowa i romantyczna, pełna jest fantastycznych legend i duchów przeszłości. Z drugiej strony jest to miasto bardzo nowoczesne, kosmopolityczne i tętniące życiem.

Pamiętajcie jednak, że Praga jest miastem wszystkich pór roku, tak samo piękna wiosną i latem, co jesienią i zimą. Mogę sobie wyobrazić te czerwone dachówki przykryte białym puchem! Z całą pewnością widoki będą niesamowite 🙂 .

Zapraszam Was na relację z mojej wędrówki.

Square in Prague

Skwer w Pradze

Sobota – Most Karola, Malá Strana i Hradczany

Do Pragi udaliśmy się Polskim Busem w połowie października razem z moim TŻ. Bilety z Krakowa kupiłam wówczas za 60 złotych w dwie strony. Nie pieniądz – jak mawia moja mama, więc też nie wahałam się ani chwili. W taki oto sposób znaleźliśmy się na głównym dworcu Pragi przy stacji Florenc.

Zatrzymaliśmy się w niewielkim hostelu w dzielnicy Holeszowice sygnowanym firmą EasyJet. Nasz pokoik był maleńki, ale znajdowało się w nim wszystko czego można potrzebować w czasie tak krótkiego pobytu. Holeszowice, to Praga zupełnie inna niż ta, jaką zobaczycie poniżej. Trochę zaniedbana, pełna post-komunistycznych i przemysłowych zabudowań. Dziś wprawdzie staje się coraz bardziej atrakcyjna ze względu na genialne położenie (17 min tramwajem do głównych atrakcji!). Właśnie stąd udaliśmy się na zwiedzanie starówki, a kontrast tylko podkreślił jej urok.

Most Karola, czyli Karlův most

Czeską stolicę odwiedzałam wówczas po raz pierwszy. Zwiedzanie miasta rozpoczęliśmy więc od Mostu Karola – miejsca które do tej pory z Pragą kojarzyłam najbardziej. Po czesku Karlův Most, to wspaniała gotycka budowla łącząca Stare Miasto z dzielnicą Malá Strana. Rzędy trzydziestu barokowych rzeźb tworzą z niego niezwykłą galerię pod gołym niebem z fantastyczną panoramą na Hrandczany w tle. Od strony Starego Miasta wejścia strzeże kamienna Staromiejska Wieża Mostowa, z której podziwiać można praską panoramę.

Dzielnica Malá Strana i Hradczany

Most przemierzylismy udając się w stronę Małej Strany, dzielnicy o niepowtarzalnym, niemal bajkowym klimacie. Zatrzymaliśmy się na chwilę na Placu Małostrańskim i przy kościele św. Mikołaja, by następnie wspiąć się wąskimi uliczkami wyżej i wyżej, w stronę zamku praskiego z górującą nad nim katedrą świetego Wita, Wacława i Wojciecha. Po drodze podziwialiśmy wspaniałą panoramę miasta z morzem czerwonych dachówek rozlewającym się u naszych stóp.

Zamek na Hradczanach to jeden z największych kompleksów pałacowych na świecie, a po jego dziedzińcach i ogrodach można spacerować cały dzień. Jako że my czasu mieliśmy trochę mniej, skierowaliśmy nasze kroki ku słynnej Złotej Uliczce. Po czesku Zlatá ulička słynna jest przede wszystkim dzięki ślicznym i kolorowym domkom, maleńkim niczym chatki krasnoludków opierające się o pałacowe mury. Legenda głosi, iż mieszkali tam alchemicy, którzy na zlecenie cesarza Rudolfa II pracowali nad sposobami odkrycia kamienia filozoficznego oraz eliksiru młodości. Najsłynniejszym, jest domek o numerze 22 w którym tworzył sam Franz Kafka. Pisarz ten, słynny i znany na całym świecie, dla mnie osobiście jest bliski ze względu na powieść Proces, którą omawialiśmy w liceum na lekcjach polskiego.Panorama, Praga

 

Po drodze możecie też wstąpić na kubek americano do Starbucks’a, zrobić sobie super focię na tle praskiej panoramy i wrzucić ją na Instagram z tagiem #starbuckspraguecastle 😉 .

 

#starbuckspraguecastleNiedziela – Rynek Staromiejski, dzielnica żydowska, wzgórze Petrin i spacer wzdłuż Wełtawy

Rynek Staromiejski

Kolejnego dnia nasze zwiedzanie rozpoczęliśmy od dzielnicy Stare Miasto rozciągającej się po drugiej stronie mostu Karola i rzeki Wełtawy. Spacerując wzdłuż pałacu Clam-Gallasów dotarliśmy do samego serca Pragi – Rynku Staromiejskiego, gdzie zbiegają się wszystkie uliczki Starego Miasta.

Rynek, który niewątpliwie był świadkiem najważniejszych wydarzeń czeskiej historii, pełen jest kolorowych, bogato rzeźbionych kamienic i wspaniałych barokowych zabytków. Na wieży gotyckiego Ratusza Staromiejskiego znajduje się astronomiczny zegar, po czesku zwany orlojem. Zegar ten od kilkuset lat wskazuje nie tylko godzinę i datę, ale także położenie Słońca, fazę Księżyca, cykle astronomiczne oraz święta kalendarza chrześcijańskiego. Swojego czasu był niebywałym cudem techniki, zresztą także dziś stanowi nie lada atrakcję ożywając co godzinę w pokazie ruchomych figur. Według legendy jego twórca został oślepiony, aby nikt inny nie mógł poznać tajemnic towarzyszących jego pracy.

Po przeciwnej stronie Rynku Staromiejskim podziwiać można inne wspaniałe budowle – gotycki kościół Najświętszej Marii Panny przed Tynem, kolejny kościół św. Mikołaja, gdze można trafić na organizowane tu koncerty muzyki poważnej, pomnik Jana Husa czy stanowiący siedzibę Galerii Narodowej pałac Kinskich.

Wokół Rynku Staromiejskiego znajduje się mnóstwo klimatycznych kawiarenek i stylowych kawiarni, eleganckich restauracji oraz zadymionych pubów i barów. My na popołudniową kawę wybraliśmy Café Franz Kafka. Kawiarnia ta wprawdzie nie jest bezpośrednio związana z samym pisarzem, który to właśnie w Pradze mieszkał i uczęszczał do szkoły, a jedynie upamiętnia jego twórczość i życie ściśle związane z tym miastem. Tak czy owak, strudel jabłkowy w Café Franz Kafka jest naprawdę przepyszany, a i kawa niczego sobie. Możecie tam usiąść przy stoliku czy to na zewnątrz, czy w środku i wyglądać przez okno na wąskie, praskie uliczki, które podobno stanowiły prototyp miasta opisanego w powieściach Kafki.

Żydowska dzielnica Jozefov

Z Rynku udaliśmy się do żydowskiej dzielnicy miasta Jozefov. Podążając ulicą Pařížska třída dotarliśmy do jednej z największych na świecie synagog – Synagogi Staronowej. Legenda głosi, że to właśnie tu ukryty został Golem, stwór ulepiony z gliny i ożywiony za pomocą tajemnych tutuałów. Miał on posiadać niezwykłą, nadludzką moc przez co był w pożądaniu królów i władców.

W dzielnicy Jozefov znajduje się pięć innych synagog – Pinkasa, Maisela, Klausa, Sunagoga Hiszpańska i Jubileuszowa. Każda z nich inna, niezwykła w swoim rodzaju i warta zobaczenia. Tu położony jest także cichy i tajemniczy żydowksi cmentarz. Ciekawostką jest, że w  kulturze żydowskiej panuje bezwzględny zakaz zakłócania spokoju grobów. W związku z tym cmentarz został kilkakrotnie pokryty ziemią i w niektórych miejscach znajdowąć sie może nawet 12 warstw!

Żydowska dzielnica w Pradze jest jedną z najlepiej zachowanych dzielnic żydowskich na świecie i to paradoksalnie – dzięki samemu Hitlerowi. Niziści zaplanowali stworzenie „Egzotycznego Muzeum Wymarłej Rasy” i Pragę wybrali na jego miejsce. To tutaj rozporządzono zwiezienie wszelkich żydowskich bogactw i drogocenności z okupowanych krajów Wschodniej Europy.

Wzgórze Petrin

Z dzielnicy Jozefov udaliśmy się w stronę wzgórza Petrin z wieżą widokową zbudowaną w 1891 roku na wzór paryskiej wieży Eiffla. W maleńkim zameczku tuż obok wieży znajduje się labirynt luster oraz zbudowany na zlecenie Karola IV Mur Głodowy. Mur swoją nazwę zawdzięcza temu, iż zbudowany został przez najbiedniejszych mieszkańców miasta, którym to łaskawy król zapewnił w ten sposób pracę i wyżywienie. Na wieży Petrin znajduje się także obserwatorium astronomiczne.

Niestety, pech chciał, że w czasie naszego pobytu w Pradze wieża była w przebudowie. Po przeczytaniu kilkunastu relacji o przepysznych widokach rozpościerających się z jej szczytu – musieliśmy się obejść smakiem. Zadowaliliśmy się za to spacerem wzdłuż Wełtawy, podziwianiem malowniczych pejzaży z mostem Karola w tle i karmieniem stada wspaniałych śnieżnobiałych, majestatycznych łąbędzi. Zresztą sami zobaczcie!

 

* * *

Moje powody aby wrócić do Pragi:

1. Wspiąć się na Wieżę Petrin i odwiedzić labirynt luster.
2. Strzelić fotę na tle słynnej ściany John’a Lennona.
3. Odwiedzić praską dzielnicę Nový Svět.

* * *

A jak Wy spędzaliście jesienne weekendy?

* * *

 

 

 

Dzięki za przeczytanie 🙂
Paula

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

UA-111948896-1